Specyfika odchwaszczania w szklarni – dlaczego to taki problem?
Dlaczego chwasty w szklarni rosną szybciej niż na grządce?
Szklarnia to miejsce, gdzie rośliny mają lepsze warunki niż na zewnątrz: cieplej, wilgotniej, łagodniejszy wiatr. Niestety, chwasty korzystają z tego dokładnie tak samo jak pomidory, ogórki czy papryka. W wyższej temperaturze i przy stałej wilgotności kiełkowanie nasion chwastów jest szybsze, a ich system korzeniowy rozwija się bardzo intensywnie.
Do tego dochodzi jeszcze mechanika pracy w szklarni. Podlewanie jest zwykle częstsze, często stosuje się nawożenie, kompost, obornik – wszystko to jest świetnym „dopalaczem” również dla niepożądanych roślin. Gdy tylko dopuści się do ich rozrostu, chwasty błyskawicznie zagłuszają młode siewki i rozsadę.
Chwasty w szklarni mają także mniej naturalnych „wrogów”. Wiatr nie przesusza gleby tak jak na zewnątrz. Deszcz nie wypłukuje powierzchniowych nasion, ale też nie ma efektu zaskorupiania gleby po ulewie. Powstaje idealne środowisko do stałej, nieprzerwanej wegetacji, często również zimą lub bardzo wczesną wiosną.
Konsekwencje zachwaszczenia dla plonów i zdrowia roślin
Silne zachwaszczenie w szklarni to nie tylko kwestia estetyki i kłopotliwego plewienia. Chwasty realnie konkurują o wodę, światło i składniki pokarmowe. W praktyce oznacza to, że przy tej samej dawce nawozu rośliny uprawne otrzymują mniej azotu, fosforu i potasu, co szybko przekłada się na słabszy wzrost i mniejsze plony.
Chwasty zwiększają również wilgotność powietrza przy samej powierzchni gleby i dookoła łodyg roślin. Gęsta „dżungla” złożona z chwastów i zbyt gęsto posadzonych warzyw tworzy idealne środowisko do rozwoju chorób grzybowych – szarej pleśni, zarazy ziemniaczanej na pomidorach czy mączniaków. W cieniu i zaduchu liście dłużej pozostają mokre, a to prosta droga do infekcji.
Nie można również ignorować obecności chwastów jako rezerwuaru szkodników i chorób. Na chwastach zimują mszyce, przędziorki, wciornastki, a także bytują patogeny glebowe. Im mniej zachwaszczone stanowisko, tym łatwiej kontrolować równowagę biologiczną w szklarni.
Dlaczego wybór metody odchwaszczania ma tak duże znaczenie?
W szklarni każda decyzja ma silniejsze skutki niż w ogrodzie otwartym: ograniczona powierzchnia, trudniejsza wymiana powietrza, intensywniejsze użytkowanie. Dlatego wybór między agrotkaniną, ściółką organiczną a pozostawieniem gołej ziemi nie jest tylko estetyczną kwestią. To decyzja wpływająca na:
- częstotliwość plewienia i nakład pracy przez cały sezon,
- wilgotność i temperaturę gleby,
- zdrowotność roślin (choroby, szkodniki, gnicie owoców),
- strukturę i żyzność podłoża w dłuższej perspektywie,
- łatwość zmian upraw i ewentualnej modernizacji szklarni.
Trzy główne podejścia – agrotkanina, ściółka organiczna i goła ziemia – mają bardzo różne konsekwencje praktyczne. Zrozumienie ich plusów i minusów pozwala dopasować rozwiązanie do konkretnej uprawy, typu szklarni i sposobu użytkowania.
Agrotkanina w szklarni – jak działa i kiedy się sprawdza?
Czym jest agrotkanina i czym różni się od agrowłókniny?
Agrotkanina to polipropylenowa tkanina ściółkująca, produkowana najczęściej w formie dość sztywnego, tkanego z pasków materiału. Ma wyraźną strukturę „kratki”, jest mocniejsza i trwalsza niż popularna agrowłóknina. Przepuszcza wodę i w ograniczonym stopniu powietrze, ale nie przepuszcza światła – to właśnie brak światła blokuje kiełkowanie i wzrost chwastów.
Agrotkaniny zwykle są ciemne (czarne, brązowe, zielone), często z nadrukowaną siatką ułatwiającą wyznaczanie rzędów. Agrowłóknina natomiast to miękki, „filcowaty” materiał (też z polipropylenu), bardziej podatny na uszkodzenia mechaniczne i rozrywanie. Do trwałego odchwaszczania w szklarni zdecydowanie częściej stosuje się agrotkaninę, właśnie ze względu na jej wytrzymałość.
Zalety stosowania agrotkaniny w szklarni
Największym atutem agrotkaniny jest skuteczna i długotrwała blokada chwastów. Przy dobrze położonej tkaninie znikają problemy z komosą, perzem, rdestami czy innymi uporczywymi gatunkami – nie mają dostępu do światła, więc nie są w stanie rosnąć. W praktyce oznacza to bardzo ograniczone plewienie, najczęściej tylko w otworach, gdzie rosną rośliny uprawne.
Drugą istotną zaletą jest utrzymanie stabilniejszej wilgotności gleby. Agrotkanina ogranicza parowanie wody z powierzchni podłoża, więc podlewanie jest rzadsze, a rośliny znoszą krótkotrwałe zaniedbania podlewania łagodniej. W szklarni, gdzie często podlewa się ręcznie, taki bufor bywa nieoceniony.
W praktyce użytkownicy doceniają także czystość i wygodę. Chodzenie po agrotkaninie jest po prostu przyjemniejsze niż po rozmokłej ziemi, łatwiej wjechać taczką, nie ma błota, a owoce (np. ogórki, dynie w tunelu, melon) nie leżą bezpośrednio na ziemi. Ogranicza się również rozchlapywanie cząstek gleby na liście przy podlewaniu, co zmniejsza ryzyko niektórych chorób glebowych.
Wady i ograniczenia agrotkaniny w szklarni
Agrotkanina nie jest rozwiązaniem idealnym. Pierwszym problemem jest ograniczony rozwój życia glebowego tuż przy powierzchni. Gleba pod tkaniną staje się bardziej „odizolowana” od dopływu świeżej materii organicznej, trudniejszy jest też dostęp dla niektórych organizmów pożytecznych. W krótkiej perspektywie plony wcale nie muszą spadać, ale w dłuższym okresie gleba może ubożeć, jeśli równolegle nie stosuje się nawozów organicznych lub kompostu.
Kolejny minus to trudność w równomiernym nawadnianiu i nawożeniu. Woda co prawda przenika przez tkaninę, ale jeśli podlewa się rzadko i dużą ilością, część wody może spływać po powierzchni zamiast wnikać w głąb. Podobnie jest z nawozami rozsypywanymi powierzchniowo – ich równomierne podanie pod tkaninę jest kłopotliwe.
Istotne są też kwestie praktyczne: agrotkaninę trzeba dobrze zamocować, inaczej zacznie się marszczyć, podwiewać (w tunelach) lub podnosić przy chodzeniu i pracy. Brzegi wymagają przytwierdzenia szpilkami, kołkami lub obsypania ziemią czy grysem. Z czasem, zwłaszcza gdy po tkaninie jeździ się taczką, materiał może ulegać przetarciom, a przez dziury natychmiast zaczynają przebijać się chwasty.
Kiedy agrotkanina w szklarni ma najwięcej sensu?
Agrotkanina najlepiej sprawdza się w szklarniach i tunelach, gdzie:
- uprawia się głównie rośliny w rzędach lub w jednym miejscu przez cały sezon (pomidory, papryka, ogórki, bakłażany, truskawki),
- gleba jest silnie zachwaszczona gatunkami wieloletnimi (perz, powój, podagrycznik),
- ogrodnik ma niewiele czasu na plewienie i musi minimalizować prace ręczne,
- ważne jest utrzymanie czystości – np. w przydomowej szklarni połączonej z tarasem.
Dobrze sprawdza się również jako stałe wykończenie ścieżek w szklarni, a grzędy pozostawia się wtedy z gołą ziemią lub ściółką organiczną. Wówczas zyskuje się wygodne, suche przejścia, jednocześnie nie odcinając całkowicie gruntu na grządkach od materii organicznej.

Ściółka organiczna w szklarni – naturalny sposób na chwasty i żyzność
Jak działa ściółkowanie i dlaczego ogranicza chwasty?
Ściółka organiczna (słoma, kompost, zrębki, liście, kora, przekompostowany obornik) tworzy warstwę ochronną na powierzchni gleby. Jeśli jest wystarczająco gruba, do nasion chwastów dociera za mało światła, a kiełkujące siewki nie są w stanie przebić się na powierzchnię. Kluczem jest odpowiednia grubość warstwy – zbyt cienka nie zatrzyma wielu chwastów.
W przeciwieństwie do agrotkaniny, ściółka organiczna powoli się rozkłada, wzbogacając glebę w próchnicę. Mikroorganizmy glebowe, dżdżownice i inne organizmy pożyteczne mają stały dostęp do świeżej materii, co poprawia strukturę podłoża, zdolność do magazynowania wody i ogólną żyzność. Dobrze ściółkowane stanowisko z czasem poprawia się samo, zamiast degradować.
Od strony roślin ściółkowanie oznacza stabilniejszą temperaturę i wilgotność. Latem górna warstwa gleby się nie przegrzewa, zimą i wczesną wiosną nie wychładza tak szybko. W szklarni, gdzie amplitudy temperatur bywają duże (szczególnie w tunelach foliowych), taki „kołderkowy” efekt bardzo pomaga delikatnym systemom korzeniowym.
Rodzaje ściółek organicznych w szklarni – co wybrać?
Do ściółkowania w szklarni nadaje się wiele materiałów. Każdy ma swoje charakterystyczne cechy:
- Słoma – lekka, dobrze izoluje, tania. Najlepsza do upraw ciepłolubnych (pomidory, papryka, ogórki). Może jednak początkowo wiązać azot przy rozkładzie, więc trzeba zadbać o odpowiednie nawożenie azotowe.
- Kompost – najcenniejsza ściółka pod względem żyzności. Dobrze zatrzymuje wilgoć, dostarcza składników pokarmowych, szybko poprawia strukturę gleby. Wymaga jednak dużej ilości kompostu, co nie zawsze jest możliwe.
- Zrębki drzewne – trwałe, ładne, świetne na ścieżki i międzyrzędzia. Na grządkach z warzywami trzeba uważać z dużą ilością świeżych zrębków, bo również mogą wiązać azot. Najlepiej stosować zróżnicowane zrębki z drzew liściastych, częściowo przekompostowane.
- Liście – szczególnie liście drzew liściastych (oprócz dębu i orzecha w zbyt dużej ilości). Dobra, darmowa ściółka, choć szybko się zbijają i wymagają przemieszania lub uzupełniania. W szklarni nadają się głównie jako dodatek do innych ściółek.
- Przekompostowany obornik – łączy funkcję ściółki i nawozu. Stosowany w formie dobrze przefermentowanej warstwy, świetnie sprawdza się pod pomidory i ogórki, ale trzeba uważać, by nie przesadzić z dawką azotu.
Zalety stosowania ściółki organicznej w szklarni
Najważniejsza korzyść to połączenie odchwaszczania z poprawą gleby. Każda sezonowa warstwa ściółki, rozłożona wiosną i częściowo rozłożona do jesieni, zostaje w glebie jako próchnica. Po kilku latach regularnego ściółkowania gleba staje się pulchna, ciemniejsza, lepiej trzyma wodę i składniki pokarmowe.
Ściółka znacząco redukuje parowanie, dlatego podlewanie jest rzadsze, a rośliny nie cierpią tak bardzo podczas upalnych dni. W szklarni, gdzie temperatury szybko się podnoszą, różnica między ściółkowaną a nieściółkowaną grządką bywa zauważalna już po kilku godzinach słońca – ziemia pod ściółką jest chłodniejsza i wilgotna.
Nie można pominąć też aspektu biologicznego. Ściółka organiczna to pokarm dla mikroorganizmów, grzybów mikoryzowych i dżdżownic. Bogate życie glebowe to naturalna „oczyszczalnia” – resztki korzeni chwastów są szybciej rozkładane, a gleba jest mniej podatna na choroby.
Wady i problemy przy stosowaniu ściółki organicznej
Ściółkowanie ma również pewne minusy. Po pierwsze, nie eliminuje chwastów tak radykalnie jak agrotkanina. Część silniejszych chwastów (szczególnie byliny z głębokimi kłączami) prędzej czy później przebije się przez warstwę ściółki. Siewki chwastów z nasion w warstwie ściółki też mogą się pojawiać, choć zwykle jest ich zdecydowanie mniej.
Jak układać i odnawiać ściółkę, żeby naprawdę ograniczała chwasty?
Skuteczność ściółki w dużej mierze zależy od sposobu jej rozłożenia. Cienka warstwa, rzucona „od niechcenia”, tylko częściowo pomaga, a chwasty szybko znajdą luki. W praktyce najlepiej sprawdza się podejście etapowe:
- Dokładne odchwaszczenie startowe – przed ściółkowaniem glebę warto przejrzeć i usunąć większe chwasty z korzeniami. Szczególnie te wieloletnie (perz, powój, mniszek) trzeba wyjąć jak najgłębiej, bo potem ich wyciągnięcie spod ściółki jest trudniejsze.
- Wyrównanie powierzchni – rozgrabienie ziemi i lekkie jej udeptanie lub przyklepanie deską. Na równej powierzchni ściółka układa się gęściej, bez dziur, przez które mogłyby się przeciskać siewki.
- Odpowiednia grubość warstwy – zwykle minimum 5–7 cm, a w przypadku słomy lub liści nawet 10 cm. Cieńsza warstwa szybko „siada” i przestaje blokować światło dla chwastów.
- Obserwacja i poprawki – przez pierwsze tygodnie dobrze jest przechodzić po grządkach i tam, gdzie ściółka się rozsuwa, dosypać brakujący materiał. Jednorazowe położenie „na sezon” rzadko wystarcza.
Odnowienie ściółki zwykle wykonuje się raz w roku, najczęściej wiosną, tuż przed sadzeniem lub zaraz po nim. W tunelach intensywnie użytkowanych sensowne bywa też lekkie dosypanie ściółki w środku lata, gdy część materiału już się rozłożyła, szczególnie pod roślinami o dużym zapotrzebowaniu na wodę.
Ściółkowanie a szkodniki i choroby – realne ryzyko czy mit?
Częstym zarzutem wobec ściółek organicznych jest obawa przed „wylęgarnią ślimaków” czy gniciem dolnych liści. W szklarni sytuacja wygląda nieco inaczej niż na zewnątrz:
- Ślimaki – w zamkniętej szklarni zwykle jest ich mniej, ale jeśli pojawiają się regularnie, ściółka może im rzeczywiście sprzyjać. W takim przypadku lepiej sięgać po bardziej przewiewne materiały (zrębki, grubsza słoma) i unikać ciężkich, mokrych warstw liści w bezpośrednim kontakcie z łodygami warzyw.
- Choroby grzybowe – przy bardzo wysokiej wilgotności powietrza i gęstym sadzeniu dolne liście mogą dłużej pozostawać mokre. Pomaga dobre wietrzenie szklarni, usuwanie najniższych liści pomidorów czy papryki oraz nieprzelewanie upraw.
- Gryzonie i owady glebowe – grubsza ściółka to więcej kryjówek. Jeśli w okolicy występują nornice, trzeba utrzymywać porządek przy ścianach szklarni, a na ścieżkach lepiej sprawdzają się twardsze, mniej „miękkie” materiały, np. zrębki lub mieszanka ziemi z piaskiem.
Większość problemów pojawia się dopiero wtedy, gdy ściółka jest zbyt mokra, nieprzewiewna i dotyka bezpośrednio łodyg. Zachowanie kilku centymetrów „wolnej strefy” wokół podstawy roślin i rozsądne podlewanie znacząco ogranicza ryzyko.
Goła ziemia w szklarni – kiedy ma sens, a kiedy szkodzi?
Dlaczego wielu ogrodników wciąż wybiera nieosłoniętą glebę?
Uprawa na gołej ziemi ma jeden niepodważalny atut: pełną swobodę pracy z glebą. Nic nie przeszkadza w przekopywaniu, spulchnianiu, rozsiewaniu kompostu, wapna czy innych nawozów. Siewy wprost do gruntu (sałaty, rzodkiewki, marchwi, koperku) są proste – nie trzeba wycinać otworów w agrotkaninie ani odsuwać ściółki.
Goła ziemia daje też najłatwiejszą obserwację stanu gleby: widać, czy podłoże pęka, zbija się w skorupę, czy jest zaskorupione po podlewaniu. Można szybko reagować – podlewać, spulchniać, dodawać kompost – bez dodatkowych warstw do odsuwania. Dla osób, które lubią klasyczne „grzebanie w ziemi”, to spory komfort psychiczny.
Wady gołej ziemi w warunkach szklarniowych
W zamkniętej przestrzeni szklarni problemy gołej ziemi są szczególnie widoczne. Najbardziej dokuczliwe są trzy:
- Szybkie przesychanie – wysoka temperatura i ruch powietrza po otwarciu drzwi powodują, że wierzchnia warstwa gleby wysycha błyskawicznie. Korzenie płytko zakorzenionych roślin cierpią, a podlewanie trzeba powtarzać bardzo często.
- Skorupa po podlewaniu – przy podlewaniu z węża lub konewki, bez końcówki rozpraszającej, krople rozbijają strukturę gleby. Po wyschnięciu tworzy się twarda skorupa, przez którą trudno przebić się młodym siewkom, a wymiana gazowa w glebie jest ograniczona.
- Eksplozja chwastów – każde poruszenie gleby wnosi na powierzchnię nowe nasiona chwastów. W szklarni, gdzie jest ciepło i często wilgotno, rosną one wyjątkowo szybko. Regularne plewienie staje się koniecznością, szczególnie przy częstych wysiewach.
Do tego dochodzi kwestia mniejszej ochrony życia glebowego. Bez okrycia powierzchni ziemia latem mocno się nagrzewa, zimą wychładza, a każda ulewa (w otwartych tunelach) czy zbyt intensywne podlewanie niszczy kanaliki dżdżownic i delikatne struktury gruzełkowate.
Kiedy goła ziemia może być dobrym wyborem?
Mimo wad, są sytuacje, gdy nieosłonięta gleba sprawdza się całkiem dobrze:
- w małych szklarniach, gdzie uprawy szybko się zmieniają, a grządki są regularnie przekopywane lub głęboko spulchniane,
- przy krótkich uprawach liściowych (np. mieszanki sałat, rukola, szpinak), wysiewanych gęsto i zbieranych w kilku rzutach,
- gdy ogrodnik ma czas i chęci na częste plewienie oraz ręczną pielęgnację gleby,
- w szklarniach z bardzo lekką, piaszczystą glebą, którą łatwo się spulchnia, a brak ściółki nie powoduje silnego zaskorupienia.
W takim systemie praktyczne bywa utrzymywanie wysokiej zawartości materii organicznej przez regularne dodawanie kompostu czy przekompostowanego obornika. Dzięki temu gleba lepiej znosi brak ściółki i wolniej się degraduje.
Porównanie trzech rozwiązań w praktyce szklarniowej
Czas pracy a odchwaszczanie – co naprawdę oszczędza najwięcej godzin?
Jeśli priorytetem jest minimalizacja plewienia, układ wygląda najczęściej tak:
- Agrotkanina – najmniej chwastów, najwięcej pracy na starcie (układanie, mocowanie, wycinanie otworów), za to w sezonie prace ograniczają się głównie do otworów przy roślinach i ewentualnych „uciekinierów” przy brzegach.
- Ściółka organiczna – prace rozłożone bardziej równomiernie: najpierw rozłożenie ściółki, potem okresowe poprawki i punktowe pielenie. Chwasty pojawiają się, ale są osłabione i łatwe do wyrwania.
- Goła ziemia – najmniejszy nakład na początku, za to stałe, regularne plewienie przez cały sezon, często co tydzień lub częściej.
W praktyce wielu ogrodników dochodzi do modelu mieszanego: stałe ścieżki z agrotkaniny lub zrębków oraz grządki ściółkowane organicznie. Dzięki temu codzienna praca jest wygodna, chwastów mniej, a gleba na grządkach może się nadal rozwijać.
Wpływ na żyzność gleby i plonowanie
Pod kątem długoterminowej kondycji gleby i stabilności plonów najlepiej wypadają rozwiązania, które karmią glebę, a nie tylko ją przykrywają:
- Ściółka organiczna – z roku na rok poprawia strukturę, zwiększa pojemność wodną i buforuje składniki pokarmowe. Po kilku sezonach na ściółkowanych grządkach zwykle obserwuje się mniejsze wahania plonów mimo podobnego nawożenia.
- Goła ziemia z dużą ilością kompostu – również może być żyzna, jeśli co sezon dostaje solidną porcję materii organicznej. Wadą jest większa podatność na erozję struktury przez intensywne podlewanie i zaskorupianie.
- Agrotkanina – sama w sobie nie poprawia gleby. Jeśli pod nią regularnie trafia kompost (w otwory, w postaci „kieszeni” kompostowych czy rowków pomiędzy rzędami), plony mogą być bardzo dobre. Przy braku takiego dokarmiania w dłuższej perspektywie gleba ma tendencję do „wypalania się”.
Dobrym kompromisem jest system, w którym co kilka sezonów agrotkanina jest zdejmowana, a na grządki trafia grubsza dawka kompostu lub obornika. Po jego wymieszaniu lub choćby rozłożeniu na powierzchni tkaninę można ponownie ułożyć, korzystając zarówno z wygody, jak i zasilania gleby.
Wilgotność i temperatura – które rozwiązanie najlepiej stabilizuje warunki?
W szklarni temperatura i wilgotność potrafią zmieniać się bardzo szybko, więc każda warstwa okrywająca glebę działa jak regulator.
- Agrotkanina – dobrze ogranicza parowanie, ale nie izoluje tak mocno jak gruba ściółka. Gleba pod spodem nagrzewa się szybciej niż pod ściółką, ale wolniej niż przy gołej ziemi. Sprawdza się w tunelach, gdzie zależy nam na szybkim nagrzewaniu na wiosnę.
- Ściółka organiczna – najlepsza „kołdra” dla gleby. Silnie wygasza skoki temperatur, utrzymuje wilgoć i chroni delikatne korzenie przed przegrzaniem. W bardzo chłodnych wiosnach może nieco opóźniać nagrzewanie gleby, dlatego niektórzy rozkładają pełną warstwę dopiero po ogrzaniu podłoża.
- Goła ziemia – najszybciej się nagrzewa, ale i najszybciej wychładza oraz wysycha. To bywa korzystne przy bardzo wczesnych siewach w ogrzewanej szklarni, ale na dłuższą metę generuje dużo pracy z nawadnianiem.

Strategie łączenia agrotkaniny, ściółki i gołej ziemi
Strefowanie szklarni – różne rozwiązania na różnych grządkach
Jedna szklarnia rzadko ma wszędzie te same potrzeby. Inaczej zachowują się wysokie pomidory w tylnej części, inaczej niskie sałaty przy wejściu. Dobrym podejściem jest podział szklarni na strefy i dopasowanie sposobu odchwaszczania do rodzaju upraw:
- Strefa wysokich roślin stałych (pomidory, ogórki, papryka) – tutaj świetnie sprawdza się agrotkanina z wyciętymi otworami lub gruba ściółka organiczna. Rośliny rosną długo w jednym miejscu, więc wygoda i ograniczenie chwastów mają duże znaczenie.
- Strefa szybkich upraw liściowych (sałaty, rukola, zioła) – lepiej sprawdza się ściółka lub goła ziemia z częstym spulchnianiem. Częste zmiany obsady utrudniają sensowne wykorzystanie agrotkaniny.
- Ścieżki i przejścia – agrotkanina, zrębki, ewentualnie mieszanka żwiru z piaskiem. Celem jest czystość i ograniczenie chwastów, tu nie trzeba „karmić” gleby tak intensywnie.
Przykładowy układ w tunelu: środkowa szeroka ścieżka z agrotkaniny, po obu stronach wysokie uprawy na tkaninie lub grubo ściółkowane, a przy ścianach wąskie grządki na sałaty i zioła, prowadzone na gołej ziemi z lekką ściółką kompostową.
Sezonowe modyfikacje – inne podejście wiosną, inne latem
To, co działa najlepiej w maju, niekoniecznie jest optymalne w sierpniu. Rozsądne jest lekkie modyfikowanie systemu w trakcie sezonu:
- Wiosną – można zostawić część grządek z mniejszą ilością ściółki, by gleba szybciej się nagrzała. Agrotkanina nagrzewa się szybciej niż gruba warstwa słomy, więc przy wczesnych nasadzeniach bywa korzystniejsza.
- Latem – gdy temperatury rosną, pojawia się sens dołożenia dodatkowej ściółki między rośliny (np. kompostu, słomy). Dzięki temu podlewanie staje się rzadsze, a korzenie mniej cierpią w upały.
- Jesienią – po zakończeniu sezonu głównych warzyw tkaninę można chwilowo zdjąć, rozłożyć warstwę kompostu lub obornika, a potem znów przykryć lub pozostawić glebę ściółkowaną organicznie przez zimę.
Praktyczny przykład układu na małą szklarnię
Weźmy tunel o szerokości około 3 m i długości 6–8 m, typowy dla przydomowych ogrodów. Da się w nim połączyć wszystkie trzy rozwiązania tak, by ograniczyć chwasty i jednocześnie nie zabetonować gleby.
- Środek szklarni – jedna szeroka ścieżka (40–60 cm) wyłożona agrotkaniną lub grubą warstwą zrębków. Dzięki temu do każdej grządki da się swobodnie dojść z konewką czy taczką, a chwasty między stopami praktycznie znikają.
- Dwie główne grządki po bokach – szerokość 70–90 cm. Na nich stoją wysokie rośliny: pomidory, ogórki, papryka. Tu dobrze sprawdza się agrotkanina z wyciętymi otworami w jednym lub dwóch rzędach, ewentualnie gruba ściółka kompostowa (5–10 cm) dosypywana co sezon.
- Wąskie pasy przy ścianach – 30–40 cm na szybkie uprawy liściowe i dosiewki (sałata, rzodkiewka, koperek, kolendra). Ziemia najczęściej pozostaje tu odkryta lub lekko ściółkowana kompostem, żeby łatwo było spulchnić i szybko zmienić obsadę.
W praktyce może to wyglądać tak: w maju pomidory w centralnych grządkach rosną na agrotkaninie, a przy ścianach wysiewane są kolejne rzuty sałat na gołej ziemi. Gdy latem upały stają się bardziej dotkliwe, między pomidory dosypywana jest cienka warstwa sieczkowanej słomy lub kompostu, która łagodzi temperaturę i jeszcze mocniej blokuje chwasty przy otworach tkaniny.
Jak dobrać metodę do rodzaju upraw w szklarni
Warzywa ciepłolubne: pomidory, papryka, ogórki
Te gatunki zwykle stoją w jednym miejscu przez cały sezon, mają rozbudowany system korzeniowy i lubią stabilne warunki wilgotnościowe. Z tego względu dobrze reagują na okrycie gleby:
- Agrotkanina – szczególnie pod pomidory i paprykę. Ułatwia utrzymanie suchego mikroklimatu przy liściach (mniej „błota” przy podlewaniu), ogranicza zachlapywanie liści patogenami z gleby i wygasza chwasty. Sprawdza się, gdy rośliny rosną w jednym rzędzie i mają stałe odstępy.
- Ściółka organiczna – świetna dla ogórków i mieszanego nasadzenia (np. pomidor + bazylia). Korzenie mają więcej „oddechu”, a w trakcie sezonu łatwiej d dosypywać kompost czy przegniłą słomę. W wilgotnych szklarniach ściółkę trzeba rozkładać z umiarem, by nie tworzyć zbyt mokrego, chorobotwórczego środowiska.
Przy pomidorach często stosuje się rozwiązanie pośrednie: pas agrotkaniny w osi rzędu, a przy samych krzakach dodatkowy „krąg” z kompostu podwiązywany na powierzchni. Dzięki temu łatwo kontrolować wilgotność, a strefa intensywnego karmienia korzeni jest dobrze zaznaczona.
Rośliny liściowe i zioła
Sałaty, rukola, szpinak czy drobne zioła (kolendra, koperek) mają krótszy okres uprawy i często wysiewa się je w wielu rzutach. Statyczna agrotkanina z otworami bywa tu niewygodna.
- Goła ziemia z częstym dosiewem – dobre rozwiązanie na wiosnę i jesień, gdy rośliny szybko rosną, a chwasty są jeszcze w miarę spokojne. Pielenie gracą lub ręcznie co kilka dni utrzymuje porządek.
- Cienka ściółka kompostowa – szczególnie w upalne lato. Warstwa 1–2 cm kompostu po wyrównaniu powierzchni po pierwszym zbiorze hamuje wschody chwastów i odświeża grządkę pod kolejny siew.
- Luźna ściółka z liści lub drobno pociętej słomy – sprawdza się pomiędzy rzędami sałat sadzonych z rozsady. Między rozsadami można zostawić wąskie „rowki” czystej ziemi pod podlewanie.
W małych tunelach często prowadzi się sałaty „na zakładkę”: strefa szeroko ściółkowana kompostem pod rozsady oraz sąsiednia wąska grządka o gołej ziemi pod szybkie siewy rzodkiewki czy rukoli.
Warzywa korzeniowe w szklarni
Marchew, pietruszka czy burak w szklarni pojawiają się rzadziej, ale bywają przydatne przy przedłużaniu sezonu. Tu trzeba większej ostrożności z grubością ściółki.
- Ściółka punktowa – najpierw siew w czyste, dobrze uprawione podłoże. Po wschodach i pierwszym przerywaniu między rzędy można wsunąć cienką warstwę przesianego kompostu lub drobno pociętej słomy. Bezpośrednio nad rzędami gleba zostaje odkryta, by nie utrudniać wschodów i nie powodować rozwidlania korzeni.
- Agrotkanina raczej nie – przy klasycznym siewie w rządki trudno jest sensownie wykorzystać tkaninę z otworami. Bywa stosowana w uprawie buraka z rozsady, ale to już bardziej zaawansowana technika.
W cieplejszych szklarniach dobrym rozwiązaniem jest wysiew marchwi lub pietruszki późnym latem, a potem lekkie przykrycie międzyrzędzi sianem lub liśćmi. Chwasty są wtedy mniej agresywne, a gleba nie wysycha gwałtownie.
Typowe błędy przy stosowaniu agrotkaniny i ściółek
Zbyt cienka lub zbyt gruba warstwa ściółki
Ściółka ma działać jak bariera dla chwastów i „kołdra” dla gleby, ale jej grubość robi ogromną różnicę.
- Zbyt cienka warstwa (1–2 cm słomy lub liści) na silnie zachwaszczonej glebie – chwasty bez problemu przebijają się na powierzchnię. Efekt: dodatkowa robota z usuwaniem roślin wyrastających przez ściółkę.
- Zbyt gruba warstwa (15–20 cm świeżej słomy) w szklarni – gleba długo się nagrzewa, a przy dużej wilgotności łatwo o pleśnie i zalanie wierzchniej warstwy. Niektóre gatunki reagują wtedy zahamowaniem wzrostu.
Bezpieczny punkt wyjścia to 5–10 cm dobrze przekompostowanego materiału lub 7–10 cm słomy, ale dokładna ilość zależy od gleby i „temperamentu” chwastów na danym stanowisku.
Źle ułożona agrotkanina
Agrotkanina potrafi być bardzo wygodna, lecz położona byle jak szybko przysparza kłopotów.
- Brak dobrego zakotwienia – gdy brzegi nie są przybite szpilkami lub obciążone, wiatr i praca w szklarni podrywają tkaninę. W szczeliny przy brzegach wchodzą chwasty, a woda ucieka poza pas uprawny.
- Za duże lub nieregularne otwory – chwasty szybko korzystają z dodatkowego miejsca przy roślinie. Lepiej wycinać otwory o średnicy niewiele większej od bryły korzeniowej.
- Brak spadku i możliwości odprowadzenia wody – przy podlewaniu z węża woda potrafi spływać po powierzchni tkaniny i gromadzić się w jednym miejscu. Pomaga lekkie ukształtowanie grządki w „kopczyk” lub zrobienie delikatnego spadku w kierunku środka rzędu.
Świeży, nieprzekompostowany materiał do ściółkowania
Świeże trociny, gruba warstwa nieprzegniłej słomy czy skoszona trawa prosto z kosiarki mogą narobić więcej szkody niż pożytku.
- Świeże trociny – podczas rozkładu „zjadają” azot z wierzchniej warstwy gleby, co odbija się na kondycji roślin. Jeśli już mają być użyte, to w cienkiej warstwie i najlepiej zmieszane z azotowym dodatkiem (np. dobrze rozłożonym obornikiem).
- Gruba warstwa świeżej trawy – w szklarni szybko gnije, robi się śliska i śmierdząca, a przy okazji przyciąga muchówki. Trawę lepiej podsuszyć lub stosować cienką warstwami, pozwalając jej najpierw lekko przeschnąć.

Dobór metody do rodzaju gleby i nawodnienia
Gleby lekkie, piaszczyste
W lekkich glebach woda szybko ucieka, a składniki pokarmowe łatwo się wypłukują. Tu przewagę mają metody, które zwiększają pojemność wodną i dodają próchnicy.
- Gruba ściółka organiczna – kompost, dobrze rozłożony obornik, drobne zrębki liściaste w kilkuletnim obiegu. Piaszczysta ziemia dzięki temu przestaje być „suchym piaskiem” i lepiej trzyma wilgoć.
- Agrotkanina + kieszenie kompostowe – dobre wyjście tam, gdzie chwastów jest dużo. Pod tkaninę co sezon można dosypywać warstwę kompostu; korzenie będą go „wyszukiwać” przez otwory, a wierzchnia warstwa piasku przestanie tak szybko wysychać.
Gleby ciężkie, zlewne
Na glinie sytuacja jest odwrotna – woda stoi, gleba się zaskorupia, a wiosną nagrzewa bardzo wolno.
- Cienka, ale systematyczna ściółka – kompost w dawkach 2–3 cm co sezon znacząco poprawia strukturę, bez dodatkowego „betonowania” powierzchni.
- Ostrożnie z agrotkaniną – jeśli woda w szklarni ma tendencję do zalegania, tkanina na ciężkiej glebie może zamienić powierzchnię grządki w podmokłą płytę. W takich warunkach tkaninę układa się na lekko podniesionych zagonach lub stosuje głębsze warstwy ściółki organicznej zamiast syntetycznej bariery.
Nawadnianie a wybór okrycia gleby
Sposób podlewania mocno wpływa na to, które rozwiązanie jest wygodniejsze.
- Linie kroplujące – naturalny sojusznik agrotkaniny i ściółki. Linie można schować pod tkaninę lub w cienkiej warstwie kompostu; woda trafia tam, gdzie trzeba, a powierzchnia pozostaje stosunkowo sucha.
- Podlewanie konewką lub wężem – przy gołej ziemi łatwo o rozmywanie struktury gleby i pobudzanie chwastów. Pod ściółką efekt jest łagodniejszy, ale trzeba dbać, by woda nie spływała po powierzchni słomy i docierała do gleby.
- Nawadnianie podsiąkowe (rowki, pojemniki, wanny) – bardzo dobrze współgra z grubą ściółką organiczną, która stabilizuje górną warstwę, a woda wędruje kapilarnie od spodu.
Jak zacząć zmianę systemu odchwaszczania w istniejącej szklarni
Przejście z gołej ziemi na ściółkę
Jeśli do tej pory grządki były prowadzone na odkrytej glebie, nie trzeba wszystkiego zmieniać w jednym sezonie. Prosty plan krok po kroku:
- Wybierz jedną grządkę „testową” i oczyść ją dokładnie z chwastów, najlepiej tuż przed sadzeniem głównej uprawy.
- Rozsyp na powierzchni 3–5 cm dobrze rozłożonego kompostu i lekko go wyrównaj.
- Posadź rośliny, a następnie dosyp dodatkowy 1–2 cm kompostu między nie, unikając bezpośredniego kontaktu z łodygami.
- Obserwuj przez sezon: ilość chwastów, wilgotność, łatwość podlewania. W kolejnym roku przenieś ten system na kolejne grządki, modyfikując grubość ściółki według tego, co się sprawdziło.
Przejście ze ściółki na agrotkaninę na wybranych grządkach
Czasem przychodzi moment, gdy chwasty w szklarni wymknęły się spod kontroli, a ilość pracy z pielenie jest nie do przyjęcia. Wtedy wprowadzenie agrotkaniny na części stanowisk może być wybawieniem.
- Wybierz grządki z roślinami długo rosnącymi w jednym miejscu (np. pomidory). Usuń z powierzchni większe resztki ściółki i chwasty.
- Rozsyp cienką warstwę kompostu (2–3 cm) i lekko ją wyrównaj. Nie trzeba wszystkiego mieszać głęboko – mikrokorytarze i tak powstaną pod wpływem działalności organizmów glebowych.
- Ułóż agrotkaninę, dokładnie napinając i mocując brzegi. Zaplanuj rozstaw otworów pod dane gatunki.
- Po sezonie oceń, jak zachowała się gleba pod tkaniną: czy nie ma nadmiernego zbicia, czy korzenie sięgały głęboko, jak zmieniła się ilość chwastów. Na tej podstawie zdecyduj, czy zostawić taki system na dłużej, czy zrobić rok przerwy ze ściółką organiczną.
Perspektywa kilku sezonów – jak rotować metody odchwaszczania
Rotacja rozwiązań na tych samych grządkach
Zamiast raz na zawsze „cementować” wybór, można zaplanować rotację: co kilka lat zmieniać sposób odchwaszczania na danym zagonie. Prosty schemat trzyletni może wyglądać tak:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak najlepiej odchwaszczać w szklarni: agrotkanina, ściółka czy goła ziemia?
Wybór metody zależy od tego, jak intensywnie korzystasz ze szklarni i ile masz czasu na pielęgnację. Agrotkanina daje najsilniejszy efekt przeciw chwastom i znacząco ogranicza plewienie, ale słabiej wspiera żyzność gleby. Ściółka organiczna (słoma, kompost, zrębki) działa słabiej niż agrotkanina w kwestii „idealnej” czystości, za to poprawia strukturę podłoża i dokarmia glebę.
Goła ziemia daje największą elastyczność (łatwo przesadzać, zmieniać rozstaw), ale wymaga najwięcej ręcznego pielenia i częstszego podlewania. W praktyce wiele osób łączy metody: agrotkanina na ścieżkach lub pod roślinami wieloletnimi, a ściółka na grządkach warzywnych.
Czy agrotkanina w szklarni naprawdę zatrzymuje wszystkie chwasty?
Dobrze rozłożona, ciemna agrotkanina bardzo skutecznie blokuje wschody większości chwastów, ponieważ odcina im dostęp światła. Zwykle pojawiają się tylko pojedyncze chwasty w otworach, w których rosną warzywa – tam, gdzie gleba jest odsłonięta.
Problemy pojawiają się, gdy tkanina jest uszkodzona, źle naciągnięta lub ma szczeliny przy brzegach. Przez dziury szybko przebijają się uporczywe chwasty, takie jak perz. Dlatego ważne jest solidne zamocowanie brzegów i unikanie mechanicznych przetarć, np. od częstego jeżdżenia taczką w tym samym miejscu.
Co jest lepsze w szklarni: agrotkanina czy ściółka ze słomy lub kompostu?
Agrotkanina jest lepsza, gdy priorytetem jest minimalna ilość plewienia, porządek i suche przejścia (np. w przydomowej szklarni przy tarasie). Sprawdza się szczególnie przy uprawie pomidorów, papryki czy ogórków w stałych rzędach, gdzie raz przygotowany układ pozostaje przez cały sezon.
Ściółka organiczna jest korzystniejsza, gdy chcesz równocześnie ograniczyć chwasty i poprawiać żyzność gleby. Warstwa słomy, kompostu czy zrębków utrzymuje wilgoć, ogranicza wahania temperatury podłoża i z czasem buduje próchnicę. Wymaga nieco więcej kontroli (uzupełnianie warstwy, pielenie pojedynczych chwastów), ale w dłuższej perspektywie poprawia zdrowie i strukturę gleby.
Dlaczego w szklarni chwasty rosną szybciej niż na zwykłej grządce?
W szklarni panują warunki sprzyjające intensywnemu wzrostowi wszystkich roślin: wyższa temperatura, stała wilgotność, brak wysuszającego wiatru i osłona przed ulewnym deszczem. W takich warunkach nasiona chwastów kiełkują szybciej, a ich system korzeniowy intensywnie się rozwija.
Dodatkowo częste podlewanie i nawożenie (kompost, obornik, nawozy mineralne) wzmacniają nie tylko rośliny uprawne, ale też „dokarmiają” chwasty. Ponieważ na ziemię nie działa wiatr i deszcz, nie ma naturalnego ograniczenia ich rozwoju, więc chwasty mogą rosnąć praktycznie bez przerwy, także bardzo wcześnie wiosną.
Jakie są skutki zaniedbanego odchwaszczania w szklarni dla plonów?
Silne zachwaszczenie oznacza bezpośrednią konkurencję o wodę, światło i składniki pokarmowe. Przy tej samej dawce nawozu warzywa dostają mniej azotu, fosforu i potasu, co przekłada się na słabszy wzrost, gorsze zawiązywanie owoców i mniejszy plon końcowy.
Gęsta warstwa chwastów podnosi też wilgotność powietrza przy powierzchni gleby, liście dłużej pozostają mokre, a to sprzyja rozwojowi chorób grzybowych (szara pleśń, zaraza ziemniaczana, mączniaki). Chwasty mogą być również miejscem zimowania szkodników, takich jak mszyce czy przędziorki, co utrudnia utrzymanie równowagi biologicznej w szklarni.
Czy goła ziemia w szklarni to zły pomysł?
Goła ziemia nie jest z założenia „zła”, ale wymaga bardzo systematycznej pracy. Na nieosłoniętej powierzchni chwasty wschodzą najszybciej, trzeba więc regularnie je pielić lub spulchniać wierzchnią warstwę gleby, aby nie dopuścić do ich rozrostu i zakwitnięcia.
Brak ściółki oznacza też szybszą utratę wilgoci z podłoża i większe wahania temperatury gleby. Taki system ma sens w małych szklarniach, przy intensywnej uprawie z częstą zmianą rozstawy roślin lub tam, gdzie ogrodnik lubi mieć pełną kontrolę i może poświęcić więcej czasu na pielęgnację.
Kiedy warto łączyć agrotkaninę ze ściółką organiczną w szklarni?
Połączenie obu metod sprawdza się, gdy zależy Ci zarówno na czystości i ograniczeniu chwastów, jak i na poprawie żyzności gleby. Popularny układ to agrotkanina na ścieżkach (suche, czyste przejścia, brak chwastów pod nogami) oraz grządki ściółkowane słomą, kompostem lub zrębkami.
Możliwe jest też rozłożenie agrotkaniny pod krzewami lub roślinami wieloletnimi, a przy jednoczesnym regularnym zasilaniu podłoża kompostem w otworach przy roślinach. Dzięki temu minimalizujesz plewienie, a jednocześnie nie odcinasz gleby całkowicie od dopływu materii organicznej.
Najważniejsze lekcje
- W szklarni chwasty rosną szybciej niż na zewnątrz, bo korzystają z wyższej temperatury, stałej wilgotności i częstszego nawożenia dokładnie tak jak rośliny uprawne.
- Silne zachwaszczenie obniża plony, ponieważ chwasty konkurują z warzywami o wodę, światło i składniki pokarmowe, przez co rośliny uprawne rosną słabiej.
- Gęste chwasty zwiększają wilgotność przy powierzchni gleby i wokół łodyg, co sprzyja rozwojowi chorób grzybowych (m.in. szarej pleśni, zarazy pomidora, mączniaków).
- Chwasty są rezerwuarem szkodników (np. mszyc, przędziorków, wciornastków) i patogenów glebowych, dlatego utrzymanie małego zachwaszczenia ułatwia kontrolę zdrowotności roślin w szklarni.
- Wybór metody odchwaszczania (agrotkanina, ściółka organiczna, goła ziemia) silnie wpływa na nakład pracy, wilgotność i temperaturę gleby, zdrowie roślin oraz długoterminową żyzność podłoża.
- Agrotkanina skutecznie blokuje światło, ograniczając kiełkowanie chwastów, stabilizuje wilgotność gleby i poprawia komfort pracy (mniej błota, czystsze owoce), ale jednocześnie częściowo izoluje glebę od świeżej materii organicznej i życia glebowego.
- W przypadku agrotkaniny konieczne jest świadome uzupełnianie nawozów organicznych i przemyślane nawadnianie, aby uniknąć zubożenia gleby oraz problemów z równomiernym dostarczaniem wody pod tkaninę.






