Dlaczego nie wszystko nadaje się do kompostu
Kompostownik bywa traktowany jak magiczna skrzynka, do której można wrzucić „wszystko, co organiczne”. To jeden z najgroźniejszych mitów. Owszem, kompost „przyjmie” bardzo wiele rzeczy, ale niektóre odpady spowalniają proces, inne przyciągają szkodniki, a część może wręcz zaszkodzić roślinom. Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi: „czy to jest organiczne?”, ale: jak ten materiał wpłynie na jakość kompostu i bezpieczeństwo ogrodu.
Materiały kompostowe różnią się składem, tempem rozkładu, wilgotnością, a także tym, co wnoszą do pryzmy: składniki pokarmowe, nasiona chwastów, patogeny czy związki chemiczne. Świadome podejście pozwala zbudować kompostownik, który działa szybko, nie śmierdzi i daje wartościowy, bezpieczny kompost. I właśnie temu służy przejrzysta lista tego, co wrzucać do kompostu, a czego unikać – bez mitów i skrótów myślowych.

Jak działa kompost i dlaczego proporcje są tak ważne
Podstawowe zasady: „zielone” i „brązowe”
Większość porad ogrodniczych dzieli odpady na dwie grupy: „zielone” (bogate w azot) i „brązowe” (bogate w węgiel). To uproszczenie, ale bardzo przydatne.
- Zielone – świeże, wilgotne, szybko się rozkładają: resztki kuchenne, świeżo skoszona trawa, młode chwasty, obierki, fusy z kawy.
- Brązowe – suche, włókniste, rozkładają się wolniej: liście, gałązki, karton, papier, słoma, trociny.
Kompost najlepiej pracuje, gdy w pryzmie jest z grubsza mieszanka tych dwóch typów materiałów. Zbyt dużo „zielonego” daje śmierdzącą, gnijącą breję. Zbyt dużo „brązowego” – suchą, nierozkładającą się stertę. Odpowiednie proporcje to zwykle ok. 1 część „zielonego” na 2–3 części „brązowego” objętościowo, choć nie trzeba tego mierzyć z linijką. Wystarczy reagować: gdy pryzma jest mokra i śmierdzi – dodać „brązowego”; gdy sucha i „martwa” – więcej „zielonego” i trochę wody.
Rola powietrza, wilgoci i struktury
Kompost tworzą bakterie, grzyby i drobne organizmy glebowe. Do pracy potrzebują trzech rzeczy: wilgoci, powietrza i pokarmu. Mokre, ciężkie odpady kuchenne łatwo się zbrylają, odcinając dostęp tlenu. Wtedy zamiast tlenowego kompostowania zaczyna się beztlenowe gnicie, które produkuje nieprzyjemne zapachy i spowalnia proces.
Dlatego do kuchennych odpadów zawsze dobrze jest dodać coś, co poprawi strukturę:
- poszarpany karton lub papier bez nadruku,
- słomę, drobne gałązki, zrębki,
- suche liście lub igliwie (w rozsądnych ilościach).
Druga strona medalu to przesuszenie. Jeżeli pryzma stoi w pełnym słońcu i jest budowana głównie z „brązowych” materiałów, środek bywa niemal jałowy – nic się nie dzieje, poza powolnym kruszeniem. Wtedy trzeba dodać „zielone” materiały i podlewać pryzmę, aż będzie wilgotna jak gąbka po wyciśnięciu.
Temperatura i higiena kompostu
Dobrze zbudowany kompostownik potrafi się silnie nagrzać. W tzw. strefie gorącej (wewnątrz pryzmy) temperatura może przekraczać 50–60°C. Tak wysokie temperatury:
- przyspieszają rozkład materii organicznej,
- niszczą część nasion chwastów,
- ograniczają liczbę patogenów w materiale roślinnym.
Żeby to zadziałało, pryzma musi być odpowiednio duża, wilgotna i napowietrzona. Małe, rzadko uzupełniane kompostowniki zwykle nie osiągają wysokich temperatur, przez co ryzyko przeżycia nasion chwastów i patogenów jest większe. To jest realny argument przeciwko wrzucaniu części odpadów – nie dlatego, że „nie da się ich skompostować”, ale dlatego, że warunki domowego kompostownika mogą nie wystarczyć, aby je zneutralizować.
Bezpieczne i wartościowe materiały do kompostu
Resztki kuchenne roślinne
Kuchnia jest źródłem ogromnej ilości świetnego materiału kompostowego. Kluczowy warunek: tylko roślinne resztki, bez mięsa, kości, tłuszczów i dużej ilości soli.
Do kompostu można swobodnie wrzucać:
- obierki z warzyw (ziemniaki, marchew, pietruszka, buraki, cebula, por, seler itp.),
- resztki owoców: skórki, gniazda nasienne, ogonki, ogryzki (poza silnie pleśniejącymi w nadmiarze – np. całymi pleśniejącymi owocami warto nie przesadzać),
- liście sałat, zewnętrzne liście kapusty i innych warzyw liściowych,
- łupiny po orzechach (rozdrabniać, bo są twarde),
- resztki ugotowanych, ale niesolonych i niezatłuszczonych warzyw.
Dobrym nawykiem jest zbieranie resztek do niewielkiego wiaderka i codzienne wynoszenie ich do kompostownika, a na miejscu przykrywanie warstwą „brązowych” materiałów (liście, karton, trociny, gotowy kompost). Ogranicza to zapach i ryzyko przyciągania much czy gryzoni.
Fusy z kawy i herbaty
Wokół fusów narosło sporo mitów. Często powtarza się, że „zakwaszają glebę” i „szkodzą roślinom”. W praktyce zużyte fusy z kawy mają odczyn zbliżony do obojętnego, a wrzucane do kompostu w normalnych ilościach nie zakwaszają go.
Do kompostu można dorzucać:
- fusy z kawy (z ekspresu, kawiarki, zalewanej kawy),
- fusy z herbaty (liściastej i ekspresowej, o ile torebka jest z papieru, a nie z tworzywa),
- papierowe filtry do kawy (bez nadruków plastikowych).
Fusy są zaliczane do „zielonych” materiałów – mają sporo azotu i są dość wilgotne. Zbijają się w twarde warstwy, więc trzeba je mieszać z innymi odpadami, a nie sypać grubą, jednolitą warstwą. Dobrze łączą się z kartonem, liśćmi czy słomą.
Odpady z ogrodu: trawa, liście, chwasty
Ogród jest naturalnym źródłem materiału na kompost. Najczęściej trafiają tam:
- świeżo skoszona trawa,
- opadłe liście drzew i krzewów,
- resztki z grządek: łodygi, liście, wyrywane rośliny,
- chwasty wyrwane przed kwitnieniem i zawiązaniem nasion.
Trawa jest materiałem bardzo zasobnym w azot, ale jednocześnie bardzo wilgotnym. W pryzmie tworzy szczelne, klejące warstwy, szybko się zagrzewa i zaczyna gnić beztlenowo. Żeby tego uniknąć:
- mieszaj skoszoną trawę z suchymi materiałami (liście, karton, słoma),
- nie wrzucaj grubych, zbitych warstw – lepiej cienkie warstwy przeplatane „brązowym”,
- przerzucaj pryzmę co jakiś czas, aby ją napowietrzyć.
Liście są świetnym „brązowym” składnikiem. Zawierają sporo węgla i minerałów. Jesienią można z nich tworzyć osobne pryzmy (tzw. kompost liściowy), ale znakomicie nadają się też jako dodatek do odpadów kuchennych i trawy. Grubsze liście (np. dębowe) dobrze jest przejechać kosiarką lub rozdrobnić, aby szybciej się rozkładały.
Chwasty to temat kontrowersyjny. Bezpieczne są:
- chwasty wyrwane przed kwitnieniem,
- rośliny o miękkich łodygach, bez rozłogów i bulw (np. młody mniszek, gwiazdnica, komosa, tasznik).
Chwasty z nasionami, korzeniami rozłogowymi (perz, podagrycznik, powój) lub bulwami można kompostować tylko w pryzmach wysokotemperaturowych, gdzie środek pryzmy faktycznie osiąga ponad 50°C przez dłuższy czas i pryzma jest kilkukrotnie przerzucana. W przeciwnym razie wiele nasion i fragmentów korzeni przeżyje i wróci na rabaty w postaci „niespodzianek”.
Gałązki, rozdrobnione drewno i kora
Rozdrobnione odpady drzewne to doskonałe źródło węgla, poprawiające strukturę kompostu. Mowa o:
- drobnych gałązkach przepuszczonych przez rozdrabniarkę,
- zrębkach drzewnych,
- korze (bez chemicznych impregnatów),
- trociny z surowego, nielakierowanego drewna.
Mają one wysoki stosunek węgla do azotu, czyli:
- spowalniają kompost, jeśli dodaje się ich za dużo i bez materiałów bogatych w azot,
- doskonale równoważą trawę, resztki kuchenne i inne „zielone” materiały.
Przy dużej ilości trocin lub zrębków warto dorzucić:
- świeży obornik lub gnojówkę roślinną,
- skoszoną trawę, zielone części roślin,
- fusy kawowe, resztki roślin strączkowych.
Tym samym uniknie się „kradzieży” azotu z kompostu przez mikroorganizmy zajęte rozkładem drewna.

Materiały dyskusyjne: można, ale z głową
Cytrusy i owoce egzotyczne
Cytryny, pomarańcze, grejpfruty i inne owoce cytrusowe często budzą obawy. Najczęściej powtarzane argumenty:
- skórki są „zatrute chemią”,
- cytrusy „zabijają dżdżownice”,
- zawierają olejki eteryczne, które „niszczą kompost”.
Fakty wyglądają inaczej. Skórki z cytrusów jak najbardziej mogą trafić do kompostu, o ile nie stanowią dominującej części pryzmy. Tak, olejki eteryczne działają antybakteryjnie i odstraszają część organizmów, ale w rozsądnych ilościach kompost sobie z nimi radzi.
Przy cytrusach trzeba tylko:
- unikać dużych, grubych warstw samych skórek,
- kroić je na mniejsze kawałki, by szybciej się rozkładały,
- mieszać z innymi odpadami kuchennymi.
Podobnie z bananami, mango, ananasem i innymi egzotycznymi owocami: ich skórki kompostują się dobrze, choć często wolniej. Jeśli są pryskane i to kogoś niepokoi, można je wrzucać głębiej do pryzmy, gdzie wysokie temperatury i aktywność mikroorganizmów przyspieszają rozkład także części pozostałości chemicznych.
Pieczywo, makaron, ryż i inne produkty zbożowe
Teoretycznie wszystkie produkty zbożowe są jak najbardziej kompostowalne. Problemem nie jest sam chleb czy makaron, ale to, kogo przyciągają. Gryzonie, ptaki i niektóre owady kochają resztki pieczywa i kasz, zwłaszcza gdy są one świeże.
Jeśli kompostownik stoi w miejscu, gdzie obecność myszy czy szczurów jest realnym kłopotem, lepiej:
- ograniczyć ilość pieczywa w kompoście,
- wrzucać je głęboko do środka pryzmy i przykrywać liśćmi lub gotowym kompostem,
- unikać słodkich wypieków, bułek z nadzieniem, ciast z kremem itp.
Małe ilości suchego pieczywa, resztki ryżu czy makaronu bez sosów, tłuszczu i sera można kompostować bez problemu, ale nie powinny one stanowić istotnej części pryzmy.
Skończone rośliny warzywne i porażone części roślin
Po sezonie ogrodnik ma całe stosy pozostałości po uprawach: łodygi pomidorów, liście ziemniaków, resztki ogórków, cukinii i wielu innych warzyw. Największe obawy budzą rośliny, które były chore: zaraza ziemniaczana, mączniak, plamistości liści i inne choroby grzybowe.
Chore resztki po uprawach – kiedy kompostować, kiedy nie
Porażone części roślin to nie jest jedna kategoria „zakazane”. Trzeba rozróżnić:
- choroby typowo grzybowe i bakteryjne na miękkich częściach roślin (liście pomidorów, ogórków, cukinii),
- choroby związane z bulwami, cebulami, korzeniami,
- patogeny długotrwale przeżywające w glebie (np. kiła kapusty).
W domowym kompostowniku można zwykle spokojnie przerabiać:
- liście i łodygi warzyw z łagodnymi plamistościami, lekkim mączniakiem,
- resztki pomidorów, ogórków, cukinii z końcówką zarazy – pod warunkiem, że pryzma jest dość duża, a materiał dobrze wymieszany i zakopany w środku.
Jeśli pryzma nie osiąga wysokich temperatur albo dopiero zaczynasz z kompostowaniem, ostrożniej obchodzić się z:
- silnie porażonymi liśćmi ziemniaków i pomidorów (zaawansowana zaraza),
- pozostałościami po roślinach kapustnych z wyraźnymi objawami kiły kapusty,
- bulwami i cebulami z widocznym gniciem, śluzem, pleśnią w głębszych tkankach.
Takie odpady najlepiej:
- spalić w miejscach, gdzie to dozwolone, lub
- wywieźć z działki z odpadami zielonymi, zamiast wrzucać na zwykłą pryzmę.
W dużym, aktywnym kompoście, który w środku paruje i jest kilkukrotnie przerzucany, także te odpady zostaną zneutralizowane. Problem w tym, że zdecydowana większość ogrodników pracuje na pryzmach, które mają temperaturę tylko nieco wyższą niż otoczenie. W takich warunkach część zarodników przetrwa.
Praktyczna zasada: liście i łodygi – często tak, bulwy i korzenie z poważnymi objawami – raczej nie, chyba że masz doświadczenie i naprawdę gorący kompost.
Popiół drzewny – cenny, ale łatwo przesadzić
Popiół z kominka czy ogniska wydaje się idealny: „przecież to drewno”. Rzeczywiście, popiół z czystego, niesmalonego, nieimpregnowanego drewna jest dobrym dodatkiem, bogatym w wapń, potas i mikroelementy. Jednocześnie jest silnie zasadowy i bardzo skoncentrowany.
Żeby działał jak nawóz, a nie jak problem:
- dodawaj go w niewielkich ilościach, cienką warstwą posypując pryzmę,
- unikaj sypania grubych, jednolitych warstw – tworzą zbitą skorupę, która hamuje dostęp powietrza,
- nie dorzucaj popiołu z węgla, płyt meblowych, lakierowanego drewna.
Nadmiar popiołu może:
- zbyt mocno podnieść pH kompostu,
- zaburzyć aktywność części organizmów glebowych,
- zwiększyć zasolenie, co potem stresuje młode rośliny.
W praktyce lepiej traktować popiół jak przyprawę: szczypta co jakiś czas, zamiast całej miski na raz. Jeśli z jednego sezonu zostaje pełne wiadro popiołu, część warto wysiać zimą bezpośrednio na ścieżki albo pod stare drzewa, zamiast wszystko ładować do kompostownika.
Resztki roślin doniczkowych i stare podłoże
Wyrzucając stare rośliny pokojowe i ziemię z doniczek, wiele osób waha się, co z tym zrobić. Większość podłoży torfowych i kokosowych można spokojnie kompostować.
Do pryzmy nadają się:
- stare podłoże z doniczek (bez plastikowych kulek, keramzytu można nie wyciągać),
- obumarłe części roślin pokojowych,
- korzenie po przesadzaniu roślin balkonowych.
Ostrożność ma sens przy:
- roslinach wyraźnie porażonych wełnowcami, tarcznikami, przędziorkami – takie resztki lepiej zniszczyć poza kompostownikiem,
- podłożach silnie zasolonych od długotrwałego nawożenia mineralnego (białe naloty, krystaliczny osad) – wrzucać jedynie w małej domieszce do innych materiałów.
Podłoża doniczkowe są zwykle dość drobne i ubogie w strukturę, dlatego dobrze je łączyć z materiałami włóknistymi: liśćmi, drobnymi gałązkami, zrębkami.
Ręczniki papierowe, chusteczki, karton po jedzeniu
Do pryzmy trafia dziś sporo papieru. Jedne elementy są bardzo pożądane, inne lepiej wyrzucić do odpadów zmieszanych.
Bez obaw można kompostować:
- czyste ręczniki papierowe użyte np. do wycierania warzyw,
- serwetki pobrudzone jedzeniem roślinnym,
- szary, niepowlekany karton (np. z opakowań po suchych produktach),
- rolki po papierze toaletowym i ręcznikach.
Natomiast do kompostu nie powinny trafiać:
- ręczniki i chusteczki nasączone chemicznymi środkami czystości,
- kartony z foliową powłoką od środka (np. część opakowań po mrożonkach),
- kubki po kawie na wynos z plastikową warstwą,
- papier po mięsie, rybach, serach pleśniowych.
Dobrym zwyczajem jest rwanie kartonu na mniejsze kawałki – rozkład będzie dużo szybszy, a pryzma bardziej przewiewna. W małym przydomowym kompoście karton świetnie równoważy względnie mokre resztki kuchenne.
Skoszona trawa z potencjalnymi zanieczyszczeniami
Czasem do kompostu trafia trawa z terenów, co do których nie mamy pewności: pobocza dróg, tereny wspólnot mieszkaniowych, wynajętego ogrodu. Problemem nie są rośliny, lecz możliwa obecność:
- środków chwastobójczych (herbicydów),
- środków przeciwko chwastom dwuliściennym na trawnikach,
- zanieczyszczeń komunikacyjnych przy ruchliwych drogach.
Jeśli nie masz informacji o stosownych opryskach, bezpieczniej używać takiej trawy:
- w niewielkiej ilości, jako domieszkę do pryzmy, a nie główny składnik,
- do kompostu, który nie będzie wykorzystywany pod wrażliwe uprawy (sałaty, zioła, młode rozsady), a raczej pod krzewy ozdobne czy drzewa.
Trawa z pewnych źródeł (własny, niepryskany ogród) jest natomiast jednym z najlepszych „silników” kompostu i nie ma powodu jej ograniczać – poza wymogiem, by zawsze łączyć ją z materiałami suchymi i przewiewnymi.

Materiały, których w kompoście lepiej unikać
Mięso, ryby, kości i tłuszcze zwierzęce
Odpady po mięsie budzą masę pytań. Teoretycznie białko i tłuszcz to doskonałe źródło energii dla mikroorganizmów. Problem polega na tym, że w domowych warunkach:
- resztki mięsa i kości bardzo mocno przyciągają szczury, lisy, psy, koty, ptaki,
- tłuszcze sprzyjają procesom gnilnym i przykrym zapachom,
- kości rozkładają się ekstremalnie wolno – często latami.
W praktyce w zwykłym ogrodzie najlepiej przyjąć zasadę: resztki mięsa, ryb, kości i większych ilości smalcu czy oleju kuchennego nie wrzucamy do kompostu. Wyjątek stanowią specjalistyczne systemy (np. bokashi), w których odpady te są kiszone w pojemnikach beztlenowych i dopiero później trafiają do gleby.
Mleko, sery, jogurty i produkty nabiałowe
Nabiał, podobnie jak mięso, gnije szybko i intensywnie pachnie. Dodatkowo:
- przyciąga muchy i gryzonie,
- wspiera rozwój niepożądanych bakterii gnilnych,
- zlepia się z innymi materiałami, ograniczając dostęp powietrza.
Mała ilość zsiadłego mleka czy serwatki rozcieńczonej w wodzie, wlana punktowo w pryzmę, nie zrobi krzywdy. Regularne dorzucanie serów, śmietany czy jogurtów będzie jednak tylko kłopotem. Tego typu odpady lepiej utylizować poza kompostownikiem.
Oleje jadalne i resztki smażenia
Olej roślinny sam w sobie też jest biodegradowalny. Problem – podobnie jak przy mięsie – to:
- sprzyjanie beztlenowemu gniciu,
- sklejanie materiałów w nieprzepuszczalne bryły,
- intensywny zapach, który ściąga nieproszonych gości.
Jeśli do miski z resztkami warzywnymi trafi odrobina tłuszczu po przygotowaniu posiłku, można ją mimo wszystko wrzucić do kompostu – pod warunkiem że całość zostanie wymieszana z suchym materiałem. Wlewanie do pryzmy całych filiżanek oleju po frytkach czy patelni ze smażeniny to szybka droga do śmierdzącego, gnijącego stosu.
Odchody psów i kotów
Ten punkt budzi dużo emocji. Kał psów i kotów może zawierać patogeny groźne dla ludzi, m.in. jaja pasożytów, a w przypadku kotów – Toxoplasma gondii. W warunkach typowego, chłodnego kompostownika:
- nie ma gwarancji, że wszystkie patogeny zostaną zneutralizowane,
- istnieje ryzyko przeniesienia ich do warzywnika wraz z niedojrzałym kompostem.
Dlatego w ogrodzie, w którym kompost służy do nawożenia grządek z warzywami i ziołami, nie dodaje się odchodów psów i kotów. Wyjątkiem mogą być duże, wysokotemperaturowe systemy kompostowania, w których temperatura jest mierzona, a pryzma prowadzona zgodnie ze ścisłymi wytycznymi – to jednak rzadkość w przydomowych warunkach.
Piasek z kuwety z bentonitem i silikonem
Wielu opiekunów kotów myśli o wrzuceniu zawartości kuwety do kompostu. Poza problemem samych odchodów, większość żwirków:
- jest wykonana z bentonitu (skała ilasta),
- albo z granulek silikonowych,
- często ma dodatki chemicznych pochłaniaczy zapachu.
Takie materiały są praktycznie niekompostowalne w domowych warunkach i zostaną w kompoście w formie grudek lub kulek. Do pryzmy można trafić jedynie niewielka ilość żwirku roślinnego (np. z pelletu drzewnego), pod warunkiem wybrania odchodów i mocno rozcieńczonego moczu. W praktyce jednak niewiele osób bawi się w taką selekcję.
Szkło, metal, plastik i „biodegradowalne” tworzywa
Oczywiste śmieci – butelki, folie, metalowe kapsle – powinny trafić do odpowiednich pojemników, a nie do kompostu. Kłopotliwe są natomiast produkty reklamowane jako „biodegradowalne” lub „kompostowalne”.
Wiele z nich jest zaprojektowanych do instalacji przemysłowych, gdzie:
- panuje stała, wysoka temperatura,
- odpady są rozdrabniane i intensywnie mieszane,
- czas przetwarzania jest ściśle kontrolowany.
W ogrodowym kompostowniku takie „eko-torby” najczęściej latami zachowują integralność albo rozpadają się na drobne płatki plastiku, zanieczyszczając glebę. Etykieta „kompostowalne” nie oznacza więc automatycznie „odpowiednie do przydomowego kompostu”. Jeśli na opakowaniu nie ma wyraźnego oznaczenia „home compost”, lepiej z niego zrezygnować w pryzmie.
Gazety kolorowe i papier mocno drukowany
Czarnobiały druk na zwykłym papierze gazetowym jest już zazwyczaj robiony tuszami wodnymi, stosunkowo bezpiecznymi. Natomiast:
- papier kredowy, śliski,
- gazetki reklamowe, kolorowe magazyny,
- plakaty i ulotki powlekane
często zawierają warstwę tworzywa sztucznego albo lakiery i pigmenty, których nie chcemy w glebie. Zdarza się, że taki papier niby się „rozpada”, ale w kompoście zostają drobne, błyszczące płatki folii.
Do kompostu lepiej wybierać:
- szary papier pakowy,
- czarno-białe etykiety na zwykłym papierze (np. z piekarni, warzywniaka),
- niewielkie ilości prostych wydruków na drukarce atramentowej,
- kartony z pojedynczym, niedużym nadrukiem (np. nazwa produktu, logo).
- papier z intensywnymi, jaskrawymi nadrukami,
- etykiety na butelkach PET i puszkach (często z folią),
- paragony termiczne – to w ogóle nie jest klasyczny papier.
- rośliny z silną zarazą ziemniaczaną (pomidory, ziemniaki),
- pędy porażone mączniakiem prawdziwym i rzekomym w zaawansowanym stadium,
- rośliny wyraźnie „osypane” zarodnikami grzybów (rdza, plamistości liści),
- części roślin opanowane przez nicienie lub bakteryjne gnicia łodyg.
- zostały po prostu przemrożone lub wyschły pod koniec sezonu,
- mają pojedyncze plamki czy uszkodzenia, ale nie są całkowicie opanowane,
- zostały przycięte w ramach pielęgnacji (np. winorośl, porzeczki, krzewy ozdobne).
- chwasty wyrwane przed zawiązaniem nasion,
- rośliny o płytkim systemie korzeniowym (np. przetacznik, gwiazdnica),
- resztki po pieleniu młodych, miękkich siewek.
- chwasty z nasionami – np. mniszek, komosa, tasznik, jasnota; ich nasiona potrafią przeżyć „chłodny” kompost i wykiełkować w grządce,
- chwasty rozłogowe i korzeniowe – perz, podagrycznik, powój, skrzyp; nawet małe fragmenty korzeni mogą się odrodzić, jeśli pryzma nie zagrzeje się porządnie,
- rośliny inwazyjne w danym regionie (np. nawłoć kanadyjska, niecierpek gruczołowaty).
- „miękkie” chwasty bez nasion i bez rozłogów – do kompostu,
- chwasty z nasionami i rozłogami – suszenie na słońcu w worku lub na blasze, aż całkowicie przyschną, a dopiero potem ewentualnie do kompostu,
- szczególnie uciążliwe gatunki – poza kompostem (odpady zmieszane).
- z silną zgnilizną korzeni,
- z wełnowcami, ziemiórkami i innymi szkodnikami glebowymi,
- z chorobami grzybowymi podstawy pędów.
- ograniczyć ilość takiej ziemi w pryzmie,
- użyć powstałego kompostu pod rośliny ozdobne, nie pod uprawy jadalne,
- lub całkowicie zrezygnować z dodania, jeśli środków chemicznych było dużo.
- silnie podnosi pH kompostu i gleby,
- może ograniczyć dostępność niektórych składników pokarmowych,
- pogarsza warunki dla organizmów lubiących lekko kwaśne środowisko.
- drewnianych mebli po lakierach i farbach,
- płyt wiórowych, MDF, sklejki,
- węgla, brykietu z dodatkami, pelletu z niewiadomym składem.
- dodawanie cienkiej warstwy popiołu sporadycznie, raczej w milimetrach niż centymetrach,
- przemieszanie go dokładnie z innym materiałem (liście, trawa, gałązki),
- używanie popiołu z czystego, suchego drewna bez impregnatów.
- skórki cytrusów rozkładają się dość wolno,
- w większej ilości mogą nieco obniżać pH lokalnie w pryzmie,
- pozostawione na wierzchu ściągają muszki i wyraźnie pachną.
- pociąć na mniejsze kawałki,
- dorzucać wymieszane z innymi resztkami kuchennymi,
- przykrywać warstwą liści lub ziemi, by ograniczyć zapach i muszki.
- stanowią jedynie domieszkę do innych liści,
- pryzma jest prowadzona przez co najmniej rok–dwa,
- masa jest regularnie mieszana i nawilżana.
- mieszać z materiałem bogatym w azot (trawa, resztki kuchenne),
- część przeznaczać na osobną stertę liściową, z której po 2–3 latach otrzymasz lekką ziemię liściową do mieszanek doniczkowych.
- nie rozkładają się, czyli po prostu zanieczyszczają kompost,
- często zawierają wapno, cement, farby czy inne dodatki, które zmieniają odczyn i skład chemiczny gleby.
- Czy to jest w 100% materiał naturalny? Bawełna, len, drewno, wełna, czysty papier – zwykle tak. Mikrofibra, poliester, „eko-skóra” – nie.
- Czy był intensywnie nasączony chemią? Ściereczka po rozpuszczalniku, papier po farbie olejnej, wacik po mocnym środku owadobójczym – lepiej wyrzucić.
- Czy rozsypany na grządce po roku–dwóch będzie wyglądał naturalnie? Jeśli wyobrażasz sobie, że za jakiś czas w przekroju gleby zobaczysz to w niezmienionej formie (np. plastiki, gumę), nie wrzucaj tego do pryzmy.
- Czy chcesz, żeby to było w warzywach? Jeśli myśl o tym, że śladowe ilości danej substancji trafią do sałat czy ziół, budzi sprzeciw – odpuść kompost.
- Nie wszystko, co organiczne, nadaje się automatycznie do kompostu – liczy się wpływ materiału na tempo rozkładu, zapach, obecność szkodników, nasiona chwastów i patogeny.
- Skuteczny kompost wymaga równowagi między „zielonymi” (bogatymi w azot, wilgotnymi) a „brązowymi” (bogatymi w węgiel, suchymi) materiałami, zwykle ok. 1:2–3 objętościowo.
- Struktura pryzmy jest kluczowa: mokre, zbrylające się odpady kuchenne trzeba mieszać z kartonem, gałązkami, słomą lub suchymi liśćmi, aby zapewnić dostęp powietrza.
- Odpowiednia wilgotność (jak gąbka po wyciśnięciu) i napowietrzenie decydują, czy zachodzi szybkie, tlenowe kompostowanie, czy wolne, śmierdzące gnicie beztlenowe.
- Duże, dobrze zbudowane pryzmy osiągają 50–60°C, co przyspiesza rozkład i ogranicza nasiona chwastów oraz patogeny; małe kompostowniki tego zwykle nie zapewniają.
- Bezpieczne materiały kuchenne to wyłącznie roślinne resztki (warzywa, owoce, łupiny orzechów, niesolone i nietłuste gotowane warzywa), zawsze przykrywane warstwą „brązowych” odpadów.
- Fusy z kawy i herbaty, wraz z papierowymi filtrami, są dobrym „zielonym” dodatkiem do kompostu, nie zakwaszają go istotnie, ale wymagają mieszania z innymi materiałami, by nie tworzyć zbitych warstw.
Druk na papierze a bezpieczeństwo kompostu
Nie każdy nadruk jest dziś toksyczną mieszanką ciężkich metali, ale nie wszystkie tusze są też obojętne dla gleby. Przy drobnych ilościach ryzyko jest niewielkie, jednak jeśli karton i papier mają stanowić dużą część pryzmy, lepiej wybierać materiały jak najmniej przetworzone.
Relatywnie bezpieczne pod kątem domowego kompostowania są:
Materiał, który budzi uzasadnione wątpliwości:
Jeśli kupujesz coś specjalnie „do kompostu”, lepiej sięgnąć po czysty, niebielony karton lub makulaturę bez kolorowych nadruków, niż polegać na zapewnieniach z reklamówki czy ulotki.
Rośliny chore, porażone grzybami i szkodnikami
Jedną z najczęstszych wątpliwości jest los roślin chorych: wyrwać i spalić czy wrzucić na pryzmę. Odpowiedź zależy od rodzaju choroby i temperatury, jaką osiąga kompost.
W typowym, niezbyt dużym kompostowniku bez kontrolowanej, wysokiej temperatury bezpieczniej jest omijać:
Takie resztki łatwiej zutylizować w odpadach zmieszanych lub, tam gdzie to dozwolone, spalić w przeznaczonym do tego miejscu. Chodzi nie tylko o obecną pryzmę, ale też o ograniczanie presji chorób w ogrodzie w kolejnych latach.
Do kompostowania nadają się natomiast w zasadzie wszystkie rośliny, które:
W dużych, aktywnie prowadzonych pryzmach, gdzie środek kompostu przez kilka tygodni utrzymuje się powyżej 55–60°C, można pozwolić sobie na większą odwagę – część zarodników i patogenów zostanie zneutralizowana. W małych, „leniwych” kompostownikach lepiej nastawić się na profilaktykę i chore rośliny omijać.
Chwasty, nasiona i rośliny inwazyjne
Chwasty to temat rzeka. Teoretycznie to po prostu biomasa, praktycznie – źródło nowych problemów, jeśli pryzma nie osiąga wysokiej temperatury.
Bez większych obaw można kompostować:
Pewne grupy chwastów wymagają jednak ostrożności:
W małych ogrodach sprawdza się prosty podział:
Jeśli w jakimś roku zignorujesz ten podział, efekt zwykle odczujesz po prostu jako „wysyp niespodziewanych siewek” na świeżo zasilonych grządkach.
Ziemia z doniczek z roślinami chorymi i po chemii
Ziemia z domowych doniczek to świetny surowiec, ale nie każda nadaje się pod pomidory czy sałaty. Problematyczne są dwie sytuacje.
1. Podłoże po roślinach intensywnie opryskiwanych chemią (np. środki na mszyce, grzybobójcze preparaty systemiczne). Śladowe ilości środków ochrony roślin trafiają do ziemi i mogą w niej pozostawać dłużej, niż trwa cykl życia samej rośliny.
2. Doniczki z roślinami chorymi, szczególnie:
W takim przypadku bezpieczniej:
Przy zwykłych, niepryskanych roślinach domowych mieszanka starej ziemi z kompostem jest bardzo dobrym materiałem do nowych nasadzeń ozdobnych lub rekultywacji rabat.
Popiół z ogniska i kominka – ile to „bezpiecznie”?
Popiół drzewny jest bogaty w wapń i potas, ale łatwo z nim przesadzić. W nadmiarze:
Dodatkowo do pryzmy nie powinien trafiać popiół z:
Bezpieczne podejście wygląda tak:
Jeśli masz duże ilości popiołu z kominka, lepiej rozsiewać go punktowo po ogrodzie (np. pod drzewa owocowe, na glebach kwaśnych) niż próbować „utopić” wszystko w jednej pryzmie kompostowej.
Resztki cytrusów i owoców tropikalnych
Skórki cytrusów, bananów czy mango wzbudzają kontrowersje głównie z powodu oprysków i konserwantów stosowanych w transporcie. Od strony biologicznej same w sobie są kompostowalne, choć:
Przy sporadycznym jedzeniu cytrusów nie ma sensu demonizować ich skórek – wystarczy je:
Jeśli jednak codziennie trafiają do kuchni całe kilogramy importowanych owoców, lepiej część skórek po prostu wyrzucić do zmieszanych niż przeciążać nimi kompost.
Liście orzecha włoskiego, dębu i innych „trudnych” drzew
Liście niektórych drzew mają opinię „trujących” dla kompostu. Najczęściej wymienia się tu orzech włoski, który wydziela juglon – związek utrudniający wzrost niektórym roślinom. W praktyce sytuacja jest bardziej złożona.
Liście orzecha w niewielkiej ilości mogą trafić do pryzmy, jeśli:
W tym czasie juglon stopniowo się rozkłada. Problem pojawia się, gdy cały kompost opiera się niemal wyłącznie na liściach orzecha i jest używany bardzo szybko – wtedy część roślin (zwłaszcza wrażliwe siewki) może reagować słabszym wzrostem.
Liście dębu, buku, grabu są z kolei bardzo bogate w ligninę i garbniki, a przez to rozkładają się wolniej. Lepiej traktować je jako składnik pryzmy „wolno dojrzewającej” lub:
Gruz, kamienie i resztki budowlane
Podczas porządków w ogrodzie często razem z ziemią trafiają do wiadra kawałki cegieł, zaprawa, beton, szkło. Tego typu materiałów nie ma po co wprowadzać do kompostu.
Problemy są dwa:
Niewielkie kamyki czy odrobina piasku nie zrobią wielkiej różnicy, ale jeśli w wiadrze z ziemią widać wyraźne kawałki gruzu, lepiej je odsiać lub wybrać ręcznie przed wysypaniem na pryzmę. Kompost ma potem trafiać na grządki, a nie zastępować warstwę podbudowy pod ścieżkę.
Co robić z materiałami „wątpliwymi” – praktyczny filtr
W codziennym użytkowaniu kompostownika pojawia się mnóstwo rzeczy, których nie da się omówić w jednej liście: resztki kosmetyków naturalnych, sznurki, ściereczki z mikrofibry, wypełnienia paczek. Zamiast znać odpowiedź dla każdego produktu z osobna, przydaje się prosty filtr:
Takie szybkie pytania pomagają podjąć decyzję przy pojemniku z kompostem, bez zaglądania do specjalistycznych tabel i zaleceń.
Jak układać pryzmę, żeby trudne materiały się rozkładały
Mieszanie „zielonego” z „brązowym” zamiast perfekcyjnych proporcji
W teorii podaje się idealne stosunki węgla do azotu (C:N), w praktyce mało kto waży resztki kuchenne. W zupełności wystarczy prosta zasada: mieszaj na oko materiały mokre z suchymi.
Do frakcji „zielonej” zaliczają się m.in. skoszona trawa, świeże chwasty, fusy, obierki. „Brązowa” to liście, gałązki, zrębki, karton, słoma. Każda warstwa soczystych resztek powinna dostać swoją porcję czegoś suchego i włóknistego.
W praktyce oznacza to np.:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Co można wrzucać do kompostu z kuchni?
Do kompostu domowego bezpiecznie wrzucisz wszystkie roślinne resztki kuchenne, takie jak: obierki z warzyw (ziemniaki, marchew, pietruszka, buraki, cebula), resztki owoców (skórki, gniazda nasienne, ogryzki), liście sałat, zewnętrzne liście kapusty, łupiny orzechów (najlepiej rozdrobnione) oraz resztki ugotowanych, ale niesolonych i niezatłuszczonych warzyw.
Unikaj mięsa, kości, wędlin, dużych ilości tłuszczu i bardzo słonych potraw – takie odpady łatwo gniją, mocno śmierdzą i przyciągają gryzonie oraz muchy. Dobrą praktyką jest przykrywanie świeżych resztek warstwą „brązowych” materiałów (liście, karton, trociny), żeby ograniczyć zapach i szkodniki.
Czy fusy z kawy i herbaty nadają się do kompostu?
Tak, fusy z kawy i herbaty bardzo dobrze nadają się do kompostu i nie zakwaszają go w sposób problematyczny. Zużyte fusy mają odczyn zbliżony do obojętnego, a w rozsądnych ilościach są cennym „zielonym” materiałem – dostarczają azotu i przyspieszają rozkład.
Do kompostu możesz wrzucać fusy z kawy, fusy z herbaty liściastej i z torebek (o ile same torebki są papierowe, bez plastikowych włókien) oraz papierowe filtry do kawy bez plastikowych nadruków. Pamiętaj, by mieszać fusy z liśćmi, kartonem lub słomą, bo w grubych warstwach potrafią tworzyć twarde, zbite „placki”, które utrudniają dostęp powietrza.
Czy można kompostować trawę, liście i chwasty?
Tak, trawa, liście i część chwastów to podstawowe materiały kompostowe z ogrodu. Skoszona trawa jest bardzo bogata w azot („zielone”), więc trzeba ją zawsze mieszać z „brązowymi” dodatkami (suche liście, karton, słoma), układać w cienkich warstwach i co jakiś czas przerzucać pryzmę, aby nie zaczęła gnić beztlenowo.
Liście drzew i krzewów są świetnym „brązowym” składnikiem, można je dawać do ogólnego kompostu lub robić osobny kompost liściowy. Chwasty nadają się do kompostu, jeśli są wyrwane przed kwitnieniem, bez nasion i bez rozłogów czy bulw. Chwasty z nasionami oraz takie jak perz, podagrycznik czy powój kompostuj tylko w pryzmach, które osiągają wysoką temperaturę (powyżej 50°C), inaczej mogą „wrócić” na grządki.
Jakie odpady absolutnie nie powinny trafić do domowego kompostu?
Do kompostu domowego nie wrzucaj przede wszystkim mięsa, kości, ryb, wędlin, dużych ilości tłuszczu, produktów wysoko solonych oraz resztek po potrawach z sosem. Materiały te bardzo łatwo gniją, silnie śmierdzą i przyciągają szkodniki (szczury, kuny, muchy).
Unikaj również odpadów z roślin silnie porażonych chorobami (np. zaraza ziemniaka, mączniak w dużym nasileniu), jeśli Twój kompostownik nie osiąga wysokiej temperatury, oraz resztek roślin traktowanych środkami chemicznymi, co do których nie masz pewności. Ostrożnie podchodź też do chwastów z nasionami i rozłogami – w chłodnym, małym kompostowniku często przetrwają i rozsiewają się ponownie.
Jakie są prawidłowe proporcje „zielonych” i „brązowych” materiałów w kompoście?
Dobrze działający kompost to taki, w którym przeważają „brązowe” materiały nad „zielonymi”. Praktyczna proporcja to około 1 część „zielonego” (odpady kuchenne, świeża trawa, młode chwasty, fusy) na 2–3 części „brązowego” (suche liście, karton, słoma, trociny, rozdrobnione gałązki) objętościowo.
Nie trzeba tego liczyć dokładnie – wystarczy obserwować pryzmę. Jeśli kompost jest mokry, zbity i śmierdzi – ma za dużo „zielonego” i za mało powietrza, więc dosyp „brązowego” i przerzuć pryzmę. Jeśli jest suchy i „nic się nie dzieje” – dodaj więcej „zielonych” resztek i ewentualnie podlej, aż całość będzie wilgotna jak dobrze odciśnięta gąbka.
Czy gałęzie, kora i trociny nadają się do kompostu?
Tak, rozdrobnione gałązki, zrębki drzewne, kora i trociny z surowego, nielakierowanego drewna są bardzo wartościowymi „brązowymi” materiałami. Poprawiają strukturę pryzmy, napowietrzają ją i dostarczają dużo węgla, który równoważy „zielone” odpady, takie jak trawa czy resztki kuchenne.
Trzeba jednak pamiętać, że duża ilość trocin lub zrębków może spowolnić kompostowanie, jeśli zabraknie azotu. W takim przypadku warto dorzucić więcej „zielonych” materiałów (skoszona trawa, świeże resztki roślinne, gnojówka roślinna, świeży obornik), żeby mikroorganizmy miały odpowiedni „pokarm” do pracy.






