Szklarnia z poliwęglanu komorowego: ile światła przepuszcza i jak ją czyścić

0
5
Rate this post

Nawigacja:

Poliwęglan komorowy a światło: podstawy, które trzeba znać

Szklarnia z poliwęglanu komorowego pracuje dla roślin głównie światłem. To, jaką część promieniowania przepuści, jak je rozproszy i jak długo utrzyma wysoką przejrzystość, ma bezpośredni wpływ na wzrost, plonowanie i zdrowotność upraw. Sam materiał potrafi działać świetnie, ale pod warunkiem, że jest dobrze dobrany oraz właściwie czyszczony i pielęgnowany.

Poliwęglan komorowy nie jest jednolitą taflą jak szkło. Składa się z dwóch lub więcej cienkich warstw tworzywa połączonych wewnętrznymi żebrami. Pomiędzy nimi tworzą się komory powietrzne, które wzmacniają izolację cieplną, ale równocześnie wpływają na kierunek i charakter przechodzącego światła. Stąd tak ważne stają się parametry przepuszczalności podawane przez producenta.

W praktyce dla użytkownika najważniejsze są trzy aspekty: ile światła dociera faktycznie do roślin, jakiego jest ono typu (bezpośrednie vs rozproszone) oraz jak bardzo spada przepuszczalność z roku na rok pod wpływem zabrudzeń i starzenia się materiału. Odpowiednie czyszczenie szklarni z poliwęglanu komorowego potrafi przywrócić nawet kilkanaście procent utraconego światła, co w sezonie przekłada się na wyższą i bardziej wyrównaną produkcję.

Przezroczyste etui na telefon na jasnym tle z widocznym wykończeniem
Źródło: Pexels | Autor: Eduardo Barbosa

Ile światła przepuszcza szklarnia z poliwęglanu komorowego

To, ile światła faktycznie przejdzie przez ściany i dach szklarni z poliwęglanu komorowego, zależy od kilku powiązanych czynników: grubości płyty, jej struktury wewnętrznej, barwy, jakości tworzywa i powłoki przeciw UV, a także od wieku i stopnia zabrudzenia. Procentowa przepuszczalność podawana na kartach technicznych jest punktem wyjścia, ale ogrodnik i tak musi ją skorygować o warunki „w terenie”.

Typowe wartości przepuszczalności światła dla poliwęglanu komorowego

Dobrze jest znać choć orientacyjne wartości, by świadomie wybierać płyty do szklarni. Producenci deklarują przepuszczalność w świetle widzialnym (najczęściej dla zakresu 380–780 nm). Poniższa tabela zbiera przykładowe wartości dla popularnych grubości i barw płyt, jakie stosuje się w małych i średnich szklarniach przydomowych.

Grubość płyty Struktura Barwa Przepuszczalność światła (orientacyjna)
4 mm 2-ścienna (prosta) bezbarwna ~80–82%
6 mm 2-ścienna bezbarwna ~78–80%
8 mm 2- lub 3-ścienna bezbarwna ~76–79%
10 mm 3-ścienna bezbarwna ~72–77%
10 mm 3-ścienna opalu (mleczna) ~60–70%
16 mm 4-ścienna bezbarwna ~60–70%
16 mm 4-ścienna opalu / dymiona ~45–60%

To są wartości dla nowych, czystych płyt. W praktyce przy zaniedbanej konserwacji straty od zabrudzeń, nalotów organicznych i mikro zarysowań mogą sięgnąć dodatkowych 10–20%. Szklarnia z poliwęglanu komorowego, która nie była myta przez kilka sezonów, przepuszcza często mniej światła niż wynikałoby to tylko z grubości materiału.

Wpływ grubości i struktury płyty na ilość światła

Im grubsza płyta poliwęglanu komorowego, tym z reguły niższa przepuszczalność światła widzialnego, ale za to lepsza izolacja cieplna. Przy wyborze szklarni przydomowej najczęściej balansuje się między tymi dwoma parametrami. Dla pomidorów, ogórków czy papryki w polskich warunkach klimatycznych często stosuje się płyty 6–10 mm, które dają rozsądny kompromis: wciąż dużo światła, a jednocześnie ograniczone straty ciepła w chłodniejsze noce.

Struktura wewnętrzna (liczba komór, układ żeber) ma wpływ nie tylko na izolację, lecz także na stopień rozproszenia promieniowania. Płyty o bardziej złożonej strukturze (np. X-structure) rozpraszają światło silniej, co redukuje ryzyko poparzeń liści w słoneczne południa, ale minimalnie obniża przejrzystość. W praktyce różnica kilku procent przepuszczalności jest mniej istotna niż łagodniejsze, bardziej równomierne doświetlenie roślin.

Do typowej szklarni amatorskiej rzadko stosuje się płyty grubsze niż 10–16 mm na całości konstrukcji. W większych obiektach profesjonalnych wykorzystuje się często kombinacje: grubszy poliwęglan na północnej ścianie (dla izolacji) i cieńszy lub o wyższej przepuszczalności na południowej połaci dachu.

Znaczenie barwy płyty i powłok specjalnych

Kolor płyty poliwęglanu komorowego ma bezpośredni wpływ na ilość oraz charakter przepuszczanego światła. Bezbarwne płyty zapewniają maksymalną przejrzystość, ale w słoneczne dni wewnątrz szklarni pojawia się silne nasłonecznienie i większe ryzyko przegrzewania. Odmiany „opalu” (mleczne, lekko matowe) i delikatnie dymione ograniczają ilość światła o kilka do kilkunastu procent, ale dają bardziej rozproszone warunki, co sprzyja równomiernemu wzrostowi roślin.

Warto zwrócić uwagę na specjalne odmiany poliwęglanu „horticultural” lub „diffuse”, w których struktura i dodatki chemiczne zostały zaprojektowane tak, by mocno rozpraszać światło, jednocześnie zachowując wysoką całkowitą przepuszczalność. Takie płyty przepuszczają podobny procent promieniowania, ale zmieniają je z ostrego, punktowego na miękkie i rozlane, lepiej „opakowujące” rośliny ze wszystkich stron.

Dodatkowe powłoki, np. antykondensacyjne (anti-drip) czy antyrefleksyjne, również mają wpływ na ilość światła docierającego do wnętrza. Powłoka antykondensacyjna rozprowadza krople wody w cienką warstewkę, dzięki czemu mniej światła się rozprasza i odbija na kroplach, a więcej przechodzi do roślin. Z kolei standardowa powłoka UV chroni płyty przed żółknięciem, co wydłuża okres, w którym przepuszczalność utrzymuje się na deklarowanym poziomie.

Światło w szklarni a potrzeby roślin

Sama informacja, że szklarnia z poliwęglanu komorowego przepuszcza np. 78% światła, niewiele mówi, jeśli nie odniesie się jej do wymagań konkretnych upraw. Różne gatunki roślin mają inne zapotrzebowanie na natężenie i długość dnia, a do tego różnie znoszą bezpośrednie promieniowanie słoneczne.

Rośliny światłolubne i ich wymagania

Do grupy roślin światłolubnych należą m.in. pomidor, papryka, bakłażan, ogórek, większość ziół śródziemnomorskich (rozmaryn, tymianek, oregano) czy rośliny jednoroczne uprawiane na kwiat cięty. Dla nich kluczowa jest wysoka ilość sumarycznego światła w ciągu dnia, tzw. dawka PAR (promieniowanie fotosyntetycznie czynne). Zbyt ciemna szklarnia z poliwęglanu komorowego będzie u takich roślin skutkowała:

  • wydłużaniem się międzywęźli (wybieganie pędów),
  • słabym zawiązywaniem kwiatów i owoców,
  • większą podatnością na choroby grzybowe przy wyższej wilgotności,
  • opóźnionym dojrzewaniem plonu.

Przy planowaniu konstrukcji dla roślin światłolubnych lepiej unikać najgrubszych i najsilniej przyciemniających płyt, a zamiast tego stosować np. 6–10 mm poliwęglan bezbarwny lub wysokodyfuzyjny. W sezonie letnim nadmiar światła i tak można skorygować cieniowaniem (siatki, preparaty kredowe), natomiast brak światła trudno jest „dodać” bez instalacji kosztownego doświetlania.

Przeczytaj również:  Donice i skrzynie do upraw szklarniowych

Gatunki tolerujące półcień a dobór przepuszczalności

Część roślin dobrze znosi niższy poziom światła i lepiej czuje się w szklarni, która nie jest maksymalnie „jasna”. Dotyczy to m.in. wielu sałat, części ziół, niektórych odmian roślin ozdobnych, a także rozsady niektórych gatunków wrażliwych na przegrzewanie. Dla tych upraw można zastosować płyty o nieco niższej przepuszczalności, np. mleczne 10–16 mm lub płyty barwione w masie, które lepiej chronią przed intensywnym słońcem.

Takie rozwiązanie bywa korzystne szczególnie wtedy, gdy szklarnia stoi na bardzo odsłoniętym, południowym stanowisku, a użytkownik nie planuje dodatkowych systemów cieniowania. Naturalne ograniczenie ilości światła przez konstrukcję zmniejsza ryzyko przegrzania i przesuszenia podłoża w upalne dni.

Rozproszone światło a równomierność wzrostu

Rozproszone światło to takie, które nie pada na liście w postaci ostrych plam, lecz dociera pod różnymi kątami, z wielu kierunków, wypełniając wnętrze szklarni. Dla roślin ma to kilka korzyści:

  • większa część liści, także dolnych, uczestniczy w fotosyntezie,
  • mniejsze ryzyko przegrzania i poparzeń na górnych liściach,
  • bardziej wyrównany wzrost krzewów i krzewinek (mniej „łysych” pędów od dołu),
  • łagodniejsze skoki temperatury w ciągu dnia.

Poliwęglan komorowy z natury lepiej rozprasza światło niż tradycyjne szkło ogrodnicze. Już sama obecność komór i żeber sprawia, że część promieni jest wielokrotnie załamywana na granicy powietrze–tworzywo. Ten efekt można dodatkowo wzmocnić, wybierając płyty o podwyższonej dyfuzji światła (często oznaczane jako „opal” lub z dopiskiem „diffused light”).

W praktyce oznacza to, że nawet nieco niższa procentowa przepuszczalność światła może lepiej służyć roślinom, o ile światło będzie równiej rozłożone w przestrzeni szklarni. W wielu gospodarstwach ogrodniczych po przejściu z przeźroczystych osłon na bardziej dyfuzyjne obserwuje się poprawę jakości plonu bez widocznego spadku wielkości zbioru.

Szklarnia z poliwęglanu z rzędami dojrzewających pomidorów w słońcu
Źródło: Pexels | Autor: Mark Stebnicki

Czynniki ograniczające przepuszczalność światła w czasie

Nawet najlepsza szklarnia z poliwęglanu komorowego nie utrzyma stałego poziomu przepuszczalności światła, jeśli nie będzie regularnie czyszczona i chroniona przed nadmiernym zużyciem mechanicznym. Spadek ilości światła o kilka–kilkanaście procent często jest efektem nie tyle starzenia materiału, ile właśnie zabrudzeń i osadów, które dałoby się usunąć.

Brud atmosferyczny, kurz i sadza

Na zewnętrznych powierzchniach płyt poliwęglanowych osadza się mieszanina pyłów, pyłków roślinnych, sadzy z kominów, ścierających się fragmentów asfaltu z dróg oraz mikroskopijnych kropelek tłuszczów z pobliskich zakładów czy kuchni. Ten „koktajl” tworzy szary, matowy nalot, który wyraźnie rozprasza i odbija część promieniowania słonecznego.

Im bliżej ruchliwej drogi, zakładu przemysłowego czy intensywnej zabudowy, tym szybciej warstwa brudu narasta. W otoczeniu pełnym zieleni pojawia się dodatkowo drobny pył z roślin. Na niektórych konstrukcjach już po kilku miesiącach widać różnicę w przejrzystości między połaciami mytymi a nieczyszczonymi, szczególnie gdy patrzy się pod światło.

Glony, porosty i naloty organiczne

Szklarnia z poliwęglanu komorowego to środowisko, gdzie wilgoć i światło współistnieją przez znaczną część roku. To sprzyja rozwojowi glonów i sinic, zwłaszcza na elementach zewnętrznych narażonych na regularne zawilgocenie (strefy blisko gruntu, miejsca zacienione przez drzewa, północne ściany). Zielony lub brunatny nalot na płytach działa jak filtr: ogranicza przepływ światła, a częściowo też zmienia jego widmo.

Wnętrze szklarni również bywa porośnięte mikroglonami, szczególnie jeśli zimą i wczesną wiosną utrzymuje się tam wysoka wilgotność i brak ruchu powietrza. Wtedy płyty od strony roślin też matowieją. Jeśli nie reaguje się na to przez kilka sezonów, nalot potrafi wejść w mikropory, przez co zwykłe mycie wodą bez detergentów nie daje zadowalającego efektu.

Mikrozarysowania i starzenie poliwęglanu

Wpływ zarysowań na przepuszczalność i trwałość

Poliwęglan sam w sobie jest materiałem odpornym na uderzenia, ale dość podatnym na mikrozarysowania. Powstają one podczas mycia z użyciem zbyt szorstkich narzędzi, przy zamiataniu liści „na sucho”, a nawet od nawiewanego przez wiatr piasku. Z czasem gromadzi się ich tak dużo, że powierzchnia płyty matowieje, a ilość przepuszczanego światła spada.

Drobne rysy działają jak sieć pryzmatów: część promieni zostaje rozproszona, część odbita, a część po prostu nie dociera w głąb szklarni. Na początku efekt bywa prawie niewidoczny, ale po kilku sezonach różnica między nową a mocno zarysowaną płytą jest bardzo wyraźna, zwłaszcza w pochmurne dni, gdy i tak brakuje naturalnego światła.

Zarysowania przyspieszają też starzenie poliwęglanu. W mikrospękaniach gromadzi się brud i wilgoć, a promieniowanie UV skuteczniej dociera w głąb materiału. Przy płytach jednostronnie chronionych warstwą UV niewłaściwy montaż (odwrócenie płyt „do góry nogami”) dodatkowo nasila ten efekt – powierzchnia szybciej żółknie i kruszeje, a przepuszczalność spada znacznie przed końcem deklarowanego okresu użytkowania.

Żółknięcie i zmiany optyczne

Stopniowe żółknięcie poliwęglanu komorowego to typowy skutek długotrwałej ekspozycji na słońce. W nowoczesnych płytach wysokiej jakości proces ten jest silnie spowolniony dzięki stabilizatorom UV, lecz w produktach najtańszych lub bez pewnej dokumentacji technicznej niektóre zmiany widać już po kilku latach.

Żółknięcie zmniejsza przepuszczalność nie tylko w zakresie widzialnym, lecz przede wszystkim w części widma odpowiedzialnej za fotosyntezę. Rośliny mogą wyglądać na prawidłowo oświetlone (gołym okiem widoczna jest jasność), lecz ilość promieniowania PAR docierająca do liści bywa niższa, co skutkuje wolniejszym wzrostem i gorszym zawiązywaniem plonu.

W starszych tunelach często spotyka się sytuację, że dach jest wyraźnie bardziej „bursztynowy” niż ściany, bo otrzymuje największą dawkę promieniowania. Wówczas nawet gruntowne mycie nie przywraca pierwotnej przejrzystości. Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest stopniowa wymiana najbardziej zużytych połaci na nowe płyty lub przeprojektowanie szklarni przy okazji remontu.

Nowoczesna szklarnia do uprawy truskawek z rzędami roślin
Źródło: Pexels | Autor: Simon Kan

Jak czyścić poliwęglan komorowy, żeby nie zniszczyć płyt

Regularne mycie znacząco spowalnia spadek przepuszczalności światła, ale niewłaściwie wykonane potrafi trwale uszkodzić powierzchnię. Klucz leży w połączeniu łagodnej chemii, odpowiednich narzędzi oraz pracy w sprzyjających warunkach pogodowych.

Odpowiedni czas i warunki pogodowe

Najwygodniej czyści się szklarnię dwa razy w roku: wczesną wiosną, zanim rośliny mocno się rozrosną, oraz późną jesienią, po zakończonych zbiorach. W obydwu przypadkach dobrze wybrać dzień pochmurny, bez silnego wiatru, z temperaturą powyżej kilku stopni na plusie.

Mycie w pełnym słońcu nie jest dobrym pomysłem. Krople wody i roztworu detergentu szybko wysychają, zostawiając smugi i zacieki. Różnica temperatur między nagrzaną płytą a zimną wodą może być na tyle duża, że materiał miejscowo się odkształci. W upalne dni bezpieczniej jest ograniczyć się do krótkiego spłukania, a gruntowne czyszczenie przenieść na chłodniejszy okres.

Bezpieczne środki myjące

Do mycia poliwęglanu komorowego stosuje się łagodne detergenty o neutralnym lub lekko zasadowym pH. W praktyce sprawdzają się:

  • roztwór delikatnego płynu do naczyń (kilka kropel na wiadro wody),
  • gotowe środki do mycia okien z tworzyw sztucznych, bez dodatku rozpuszczalników,
  • specjalistyczne koncentraty do mycia szklarni, oznaczone jako bezpieczne dla poliwęglanu.

Unika się preparatów zawierających alkohole, aceton, benzynę ekstrakcyjną i silne zasady. Tego typu substancje mogą zmatowić powierzchnię, naruszyć warstwę ochronną UV, a nawet doprowadzić do mikropęknięć naprężeniowych. Jeżeli używa się środka po raz pierwszy, warto wypróbować go na małym fragmencie w mało widocznym miejscu, żeby upewnić się, że nie ma niepożądanej reakcji.

Dodatek niewielkiej ilości środka o działaniu przeciwglonowym jest przydatny tam, gdzie problemem są uporczywe zielone naloty. Preparat powinien jednak być przeznaczony do powierzchni z tworzyw sztucznych oraz bezpieczny w otoczeniu roślin. Zbyt agresywne środki biobójcze, po spłynięciu do gleby, mogą zaszkodzić mikroorganizmom pożytecznym w podłożu.

Przeczytaj również:  Szklarnie high-tech – jak wyglądają nowoczesne farmy?

Narzędzia: czego używać, czego unikać

Przy czyszczeniu poliwęglanu komorowego podstawową zasadą jest rezygnacja z twardych i drapiących narzędzi. Najczęściej wykorzystuje się:

  • miękkie gąbki i szmatki z mikrofibry,
  • miękkie szczotki na teleskopowych kijach, przeznaczone do mycia samochodów lub paneli fotowoltaicznych,
  • ściągaczki gumowe do usuwania nadmiaru wody i ograniczania zacieków.

Nie stosuje się druciaków, szczotek z twardym włosiem, papieru ściernego ani skrobaków metalowych, nawet jeśli na płytach pojawiły się mocno przyschnięte zabrudzenia. Takie narzędzia zostawiają mikrorysy, które może i od razu nie rzucają się w oczy, ale po sezonie-dwóch zamieniają gładką powierzchnię w matowy ekran.

Przy pracy na wysokości wygodne są lekkie drabiny lub pomosty robocze. Wchodzenie bezpośrednio na dach szklarni poliwęglanowej jest ryzykowne zarówno dla człowieka, jak i dla samej konstrukcji, chyba że została ona zaprojektowana i wzmocniona właśnie z myślą o takim obciążeniu.

Mycie zewnętrznej strony płyt

Na zewnątrz gromadzi się najwięcej brudu atmosferycznego, sadzy i pyłu, dlatego ta część wymaga nieco intensywniejszej pracy. Sprawdza się prosty schemat:

  1. Spłukanie wstępne – obfite polanie powierzchni czystą wodą (np. z węża ogrodowego) usuwa luźne zanieczyszczenia i zmniejsza ryzyko zarysowań przy dalszym myciu.
  2. Mycie zasadnicze – nałożenie roztworu detergentu miękką szczotką lub gąbką, lekkie pocieranie zgodnie z kierunkiem żeber płyty, bez dużego nacisku.
  3. Krótki czas działania – pozostawienie piany na powierzchni na kilka minut, ale nie dopuszczanie do jej zaschnięcia.
  4. Dokładne spłukanie – usunięcie detergentu i rozpuszczonych zabrudzeń dużą ilością czystej wody.
  5. Ściągnięcie nadmiaru – w miarę możliwości użycie gumowej ściągaczki, co ogranicza powstawanie zacieków z twardej wody.

Myjek ciśnieniowych można używać wyłącznie z dużą ostrożnością. Zbyt wysokie ciśnienie, mała odległość lancy lub kierowanie strumienia wzdłuż połączeń płyt mogą doprowadzić do rozszczelnienia konstrukcji, wciśnięcia wody do komór, a nawet do miejscowych odkształceń. Bezpieczniej jest ustawić niskie ciśnienie, szeroki strumień i trzymać dyszę w odpowiedniej odległości.

Mycie od wewnątrz

Wewnątrz szklarni gromadzi się inny rodzaj zabrudzeń: para wodna, mgiełka z nawozów dolistnych, ślady po środkach ochrony roślin, kondensat z mikrocząsteczkami gleby. Z tego powodu płyty od strony roślin często pokrywają się cienkim, tłustawym filmem, który nie zawsze daje się zmyć samą wodą.

Tu również skuteczna jest mieszanina letniej wody z dodatkiem delikatnego detergentu. Mycie warto prowadzić od góry do dołu, stopniowo przesuwając się po ścianach i dachu. Przy niskich konstrukcjach łatwo to zrobić ręcznie, w wysokich lepiej sprawdzają się szczotki z teleskopową rączką.

W okresie, gdy w szklarni rośnie dużo wrażliwych roślin (np. młode rozsady), lepiej nie stosować środków o intensywnym zapachu czy silnym działaniu biobójczym. Jeżeli gruntowne czyszczenie musi wypaść w środku sezonu, miejsce pracy można podzielić na etapy – myć po jednej ścianie, chwilowo odsuwając rośliny, a następnie intensywnie wietrzyć, zanim powrócą na swoje miejsce.

Usuwanie glonów i nalotów organicznych

Zielone i brunatne naloty wymagają nieco innego podejścia niż zwykły kurz. Zamiast mocnego szorowania lepiej zastosować metodę „rozmiękczenia”. Najpierw płyty obficie zwilża się wodą, następnie nakłada roztwór detergentu lub łagodnego środka przeciwglonowego i pozostawia na kilka–kilkanaście minut. Dopiero po tym czasie delikatnie pociera się powierzchnię miękką szczotką, a na koniec obficie spłukuje.

Jeżeli nalot wraca wyjątkowo szybko (np. na północnych ścianach zacienionych przez drzewa), można rozważyć:

  • poprawę cyrkulacji powietrza wokół szklarni (przycięcie gałęzi, usunięcie najgęstszych zarośli),
  • lokalne doświetlenie zewnętrznych ścian lub ich lekkie „otwarcie” na słońce,
  • rzadsze, ale regularne stosowanie łagodnego środka przeciwglonowego zamiast jednorazowych, silnych zabiegów.

Glony rosnące od wewnątrz często są sygnałem zbyt wysokiej i długo utrzymującej się wilgotności oraz słabej wentylacji. Oprócz samego mycia warto więc przeanalizować sposób wietrzenia, używanie zraszaczy, a także gęstość nasadzeń, które mogą utrudniać swobodny obieg powietrza.

Czyszczenie po sezonie ochrony chemicznej

W profesjonalnych i półprofesjonalnych szklarniach, gdzie używa się środków ochrony roślin w formie oprysków lub zamgławiania, na płytach odkładają się mikroskopijne drobiny substancji czynnych i adiuwantów. Z czasem taki film może wpływać zarówno na przepuszczalność światła, jak i na zdrowie roślin w kolejnych sezonach.

Po zakończonym sezonie ochrony dobrze jest przeprowadzić dokładniejsze mycie wewnętrznych powierzchni z wykorzystaniem preparatu przeznaczonego do odtłuszczania i usuwania resztek środków chemicznych. W wielu gospodarstwach rolnicy łączą ten zabieg z dezynfekcją całego wnętrza szklarni – po usunięciu roślin, elementów wyposażenia i starych sznurków czy mat kroplujących.

Takie „generalne sprzątanie” przed zimą lub przed nową kampanią uprawową nie tylko poprawia ilość światła dla młodych roślin, ale też ogranicza presję patogenów, które mogłyby przetrwać na powierzchniach płyt i konstrukcji.

Zapobieganie zabrudzeniom i utracie przejrzystości

Samo mycie to jedno, ale sporo można zyskać, organizując otoczenie szklarni i sposób użytkowania tak, by zanieczyszczenia narastały wolniej. Proste zmiany przekładają się na realne oszczędności czasu i lepsze warunki świetlne w środku.

Usytuowanie szklarni a tempo zabrudzeń

Szklarnia stojąca tuż przy ruchliwej drodze lub w bezpośrednim sąsiedztwie komina zawsze będzie brudziła się szybciej niż ta położona głębiej w ogrodzie. Przy planowaniu nowego obiektu warto szukać miejsca:

  • oddalonego o kilka–kilkanaście metrów od intensywnie uczęszczanych tras,
  • nieco odsuniętego od linii drzew liściastych, które wiosną pylą, a jesienią zrzucają dużą ilość liści na dach,
  • z dala od źródeł dymu i tłustych oparów, np. wylotów wentylacji kuchennych.

W praktyce często nie da się spełnić wszystkich tych warunków, ale każdy metr dystansu od źródła sadzy czy pyłu działa na korzyść przejrzystości płyt. Dodatkowa zieleń (żywopłot, pas krzewów) pomiędzy drogą a szklarnią potrafi przechwycić część pyłów, zanim osiądą one na konstrukcji.

Odprowadzanie wody i ochrona dolnej strefy

Najwięcej wilgoci oraz zabrudzeń biologicznych (błoto, rozbryzgi deszczu, glony) pojawia się w dolnej części ścian szklarni. Poprawa odprowadzania wody dookoła konstrukcji wyraźnie zmniejsza problem zielonych nalotów przy gruncie.

Pomaga tu:

  • wykonanie opaski żwirowej lub z drobnego kamienia wokół szklarni,
  • zastosowanie rynien i rur spustowych, które odprowadzają wodę deszczową w wybrane miejsce,
  • unikanie ustawiania szklarni w najniższym punkcie działki, gdzie zbiera się stojąca woda.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Ile światła przepuszcza szklarnia z poliwęglanu komorowego?

W zależności od grubości, struktury i koloru płyty przepuszczalność światła w nowych, czystych płytach poliwęglanowych wynosi zazwyczaj od ok. 60% do ponad 80%. Cienkie, bezbarwne płyty 4–6 mm przepuszczają zwykle ok. 78–82% światła, natomiast grubsze (10–16 mm), szczególnie mleczne lub dymione, mogą mieć przepuszczalność rzędu 45–70%.

Trzeba też wziąć pod uwagę zabrudzenie i starzenie się materiału – brak mycia przez kilka sezonów może obniżyć ilość światła docierającego do roślin nawet o dodatkowe 10–20%. Dlatego regularne czyszczenie ma realny wpływ na to, ile światła faktycznie trafia do wnętrza szklarni.

Jaką grubość poliwęglanu wybrać do szklarni, żeby rośliny miały dość światła?

Do typowej szklarni przydomowej dla pomidorów, ogórków czy papryki najczęściej wybiera się płyty 6–10 mm. Dają one dobry kompromis między wysoką przepuszczalnością światła (ok. 76–80% dla płyt bezbarwnych) a izolacją cieplną, która ogranicza wychładzanie się obiektu nocą.

Płyty 16 mm stosuje się raczej tam, gdzie kluczowa jest izolacja (np. północna ściana, większe obiekty), bo przy tej grubości przepuszczalność jest już wyraźnie niższa (ok. 60–70%, a w odmianach barwionych nawet 45–60%). Do amatorskich upraw zwykle nie ma potrzeby stosowania tak grubego poliwęglanu na całej powierzchni szklarni.

Przeczytaj również:  Oświetlenie LED w szklarni – czy warto?

Co jest lepsze do szklarni: poliwęglan bezbarwny czy mleczny (opalu)?

Bezbarwny poliwęglan przepuszcza najwięcej światła, ale daje też silniejsze, bardziej punktowe nasłonecznienie i większe ryzyko przegrzewania się wnętrza w upalne dni. Dobrze sprawdza się przy roślinach mocno światłolubnych, jeśli jednocześnie zadbamy o wietrzenie i ewentualne cieniowanie latem.

Płyty mleczne (opalu) lub lekko dymione przepuszczają mniej światła (zwykle o kilka–kilkanaście procent mniej niż bezbarwne), ale mocniej je rozpraszają. Dzięki temu światło jest bardziej równomiernie rozłożone, a liście są mniej narażone na poparzenia. Taki materiał często sprawdza się w szklarniach, gdzie uprawia się rośliny tolerujące półcień lub w obiektach narażonych na bardzo mocne, południowe słońce.

Jak często myć poliwęglan w szklarni, żeby nie tracić światła?

Przynajmniej jedno dokładne mycie w roku to absolutne minimum, najlepiej wczesną wiosną lub późną jesienią, po zakończeniu sezonu. W miejscach o dużym zapyleniu, w pobliżu drzew (dużo pyłków, sadzy, liści) albo przy intensywnym użytkowaniu szklarni, warto czyścić płyty 2 razy w roku.

Regularne mycie zatrzymuje narastanie osadów mineralnych, glonów i zabrudzeń organicznych, które mogą obniżyć przepuszczalność światła o 10–20%. Dobrze utrzymana szklarnia z poliwęglanu komorowego dłużej zachowuje zbliżone parametry do tych deklarowanych przez producenta.

Jak prawidłowo czyścić szklarnię z poliwęglanu komorowego, żeby go nie zarysować?

Do mycia poliwęglanu stosuje się miękkie gąbki lub ściereczki z mikrofibry oraz letnią wodę z dodatkiem łagodnego detergentu (np. delikatnego płynu do mycia naczyń). Należy unikać szorstkich szczotek, druciaków, proszków ściernych oraz agresywnych środków chemicznych, które mogą zmatowić powierzchnię i pogorszyć przepuszczalność światła.

Płyty najlepiej myć od góry do dołu, regularnie spłukując je czystą wodą, aby nie wcierać piasku i zabrudzeń w powierzchnię. Warto też uważać na uszczelki i krawędzie płyt, by nie zalewać nadmiernie komór wodą – zamykane profile brzegowe powinny pozostać szczelne.

Czy powłoka UV na poliwęglanie wpływa na ilość światła w szklarni?

Powłoka UV nie ma na celu ograniczania światła widzialnego, tylko ochronę samego poliwęglanu przed degradacją i żółknięciem pod wpływem promieniowania słonecznego. Dzięki niej płyty dłużej zachowują wysoką przejrzystość, a spadek przepuszczalności wraz z wiekiem materiału jest wolniejszy.

W praktyce oznacza to, że szklarnia z poliwęglanu komorowego z dobrą powłoką UV przez wiele lat przepuszcza zbliżoną ilość światła do tej, którą deklaruje producent dla nowych płyt, pod warunkiem ich regularnego mycia i konserwacji.

Czy rośliny w szklarni z poliwęglanu mają mniej światła niż w szklarni szklanej?

Dobrej jakości poliwęglan komorowy ma zwykle nieco niższą przepuszczalność światła niż tradycyjne szkło, ale różnica jest częściowo rekompensowana przez silniejsze rozpraszanie promieniowania. Zamiast ostrego, punktowego światła rośliny otrzymują bardziej równomierne oświetlenie z wielu kierunków, co sprzyja równomiernemu wzrostowi i mniejszemu ryzyku poparzeń.

Przy właściwie dobranej grubości i kolorze płyt (np. 6–10 mm, odmiany bezbarwne lub dyfuzyjne) większość roślin światłolubnych ma w szklarni z poliwęglanu komorowego wystarczająco dużo światła, pod warunkiem, że konstrukcja nie jest zaniedbana i regularnie się ją czyści.

Najważniejsze lekcje

  • Przepuszczalność światła w szklarni z poliwęglanu komorowego bezpośrednio wpływa na wzrost, plonowanie i zdrowotność roślin, więc wybór materiału i jego pielęgnacja są kluczowe.
  • Typowe nowe płyty bezbarwne przepuszczają ok. 60–82% światła w zależności od grubości i struktury, a płyty opalowe lub dymione odpowiednio mniej, ale dają bardziej rozproszone światło.
  • Zaniedbane mycie i konserwacja mogą obniżyć ilość docierającego światła o dodatkowe 10–20%, dlatego regularne czyszczenie znacząco poprawia warunki dla roślin.
  • Grubsze płyty (np. 10–16 mm) zapewniają lepszą izolację cieplną kosztem niższej przepuszczalności światła, więc przy wyborze trzeba balansować między utrzymaniem ciepła a doświetleniem upraw.
  • Bardziej złożona struktura płyt (np. wielokomorowa, X-structure) silniej rozprasza światło, minimalnie zmniejsza jego ilość, ale poprawia równomierność oświetlenia i ogranicza ryzyko poparzeń liści.
  • Barwa płyt ma duże znaczenie: bezbarwne dają maksimum światła, a płyty opalowe lub dymione nieco je ograniczają, zapewniając łagodniejsze, bardziej równomierne nasłonecznienie wnętrza szklarni.
  • Specjalne płyty „horticultural” lub „diffuse” oraz powłoki antykondensacyjne pozwalają zachować wysoką przepuszczalność przy jednoczesnym silnym rozproszeniu światła i mniejszych stratach na skutek skraplania wody.