Dlaczego nawożenie pomidorów w szklarni wygląda inaczej niż w gruncie
Specyfika uprawy szklarniowej a zapotrzebowanie na składniki
Pomidory w szklarni rosną w warunkach sztucznie „podkręconych”: wyższa temperatura, mniejsza wymiana powietrza, gęstsze nasadzenia i często dłuższy okres plonowania. W takich warunkach tempo wzrostu i zużycie składników pokarmowych jest wyraźnie większe niż w uprawie gruntowej. Roślina szybciej przechodzi kolejne fazy: od kwitnienia, przez zawiązywanie, aż po dojrzewanie owoców – a każda z nich ma inne wymagania pokarmowe.
Szklarnia ogranicza również wypłukiwanie składników deszczem, ale za to wszystko, co podajemy w nawozach, zostaje w systemie korzeniowym i podłożu. Łatwo więc zarówno o niedobory, jak i o przenawożenie, zwłaszcza azotem i solami. Dlatego tak istotny jest dobrze przemyślany schemat nawożenia pomidorów w szklarni – rozpisany od pierwszego kwiatostanu aż po ostatnie zbiory.
Różnice w transpiracji i pobieraniu wody
W szklarni inaczej kształtuje się wilgotność powietrza, intensywność promieniowania oraz ruch powietrza. Pomidory transpirują inaczej niż w otwartym gruncie, co przekłada się na tempo pobierania wody i składników rozpuszczonych w roztworze glebowym. Zbyt suche powietrze i wysoka temperatura mogą przyspieszyć pobieranie soli z podłoża, a to podnosi ryzyko zasolenia i uszkodzenia korzeni.
Przy zbyt dużej wilgotności powietrza roślina ogranicza parowanie, a tym samym pobór składników, nawet jeśli w glebie wszystko jest dostępne. Efekt? Na liściach zaczynają się objawy niedoborów (np. chlorozy, zasychanie brzegów liści), choć teoretycznie „nawożenie jest w porządku”. W szklarni trzeba więc ściślej zgrywać nawożenie z podlewaniem, wietrzeniem i temperaturą.
Dlaczego kluczowe są etapy: od kwitnienia do zbiorów
Od pierwszego kwiatostanu roślina wchodzi w okres intensywnego wysiłku: zawiązuje owoce, buduje ich masę, syntetyzuje cukry i związki smakowe. To czas, kiedy pomidor ma najwyższe zapotrzebowanie na fosfor, potas, wapń i mikroelementy. Azot nadal jest potrzebny, ale jego rola i proporcje wobec potasu się zmieniają, aby nie pchać rośliny w zbyt bujny wzrost liści kosztem owoców.
Właśnie w tej fazie niewłaściwe nawożenie najczęściej odbija się na plonie: opadanie kwiatów, słabe zawiązywanie, sucha zgnilizna wierzchołków owoców, pękanie skórki, mały kaliber, mdły smak. Dlatego schemat nawożenia pomidorów w szklarni warto oprzeć na konkretnych etapach rozwoju grona, a nie na losowym „dolewaniu” nawozów przy każdym podlewaniu.

Podstawowe zasady nawożenia pomidorów w szklarni od kwitnienia
Bilans NPK i mikroelementów – punkt wyjścia
Od kwitnienia aż do zbiorów nawożenie pomidorów w szklarni opiera się na równowadze między trzema głównymi makroskładnikami: N (azot), P (fosfor), K (potas) oraz stałym dostarczaniu wapnia, magnezu i mikroelementów (bor, mangan, żelazo, cynk, miedź, molibden). Schematowo można przyjąć, że:
- na początku kwitnienia utrzymuje się jeszcze wyższy udział azotu, ale nie dominuje on nad potasem,
- od zawiązywania owoców zwiększa się udział potasu, a azot utrzymuje na umiarkowanym poziomie,
- w fazie intensywnego plonowania potas staje się składnikiem dominującym, wspieranym przez wapń i magnez.
Do fertygacji w szklarni najczęściej stosuje się nawozy wieloskładnikowe z dopasowanym stosunkiem N:P:K (np. 15-5-30, 12-12-36), uzupełniane odrębnymi nawozami wapniowymi i magnezowymi. W uprawie amatorskiej, bez instalacji fertygacyjnej, można korzystać z nawozów krystalicznych rozpuszczanych w konewce lub z dobrych nawozów płynnych do pomidorów, pamiętając jednak o regule mniejszej dawki, ale częściej.
Podłoże jako „magazyn” i „bufor” nawożenia
Inaczej prowadzi się schemat nawożenia pomidorów w szklarni w gruncie, inaczej w workach z podłożem, a jeszcze inaczej w donicach czy stołach uprawowych. Każdy system ma inną pojemność sorpcyjną i zdolność magazynowania składników. Podłoża torfowe, kokosowe czy wełna mineralna szybko reagują na każdy ruch nawozowy: mała pomyłka w stężeniu roztworu może od razu odbić się na roślinie.
Gleba ogrodowa jest bardziej „wyrozumiała”, ale jeśli nie została wcześniej dobrze zasilona materią organiczną i nawozami podstawowymi, same nawozy płynne w sezonie mogą nie wystarczyć. Dlatego zanim przejdzie się do szczegółowego schematu nawożenia od kwitnienia do zbiorów, trzeba mieć solidny fundament w postaci przygotowanego podłoża.
Podlewanie a koncentracja nawozów
W szklarni woda jest nośnikiem nawozów. Zbyt rzadkie, ale obfite podlewanie prowadzi do skoków zasolenia, natomiast system „mało, ale często” pozwala utrzymać stabilny poziom składników w strefie korzeni. Przy każdym podawaniu nawozów trzeba zadać sobie dwa pytania: jaka jest aktualna wilgotność podłoża i jaki był ostatni termin nawożenia. Podawanie nawozu na przesuszoną glebę to prosty przepis na przypalenie korzeni.
W praktyce dobrze sprawdza się zasada, że zasilanie nawozem łączy się z co drugim lub trzecim podlewaniem, w zależności od fazy rozwoju i typu nawozu. W uprawie intensywnej z fertygacją rośliny dostają bardzo rozcieńczony roztwór przy każdym nawadnianiu, ale w warunkach amatorskich lepiej zachować większy odstęp i wykorzystywać nieco wyższe stężenia, za to kontrolowane.

Etap I: nawożenie pomidorów od początku kwitnienia
Moment przejścia z nawożenia „na wzrost” na nawożenie „na kwiat”
Początek kwitnienia to chwila, gdy pierwszy kwiatostan jest w pełni rozwinięty, a niektóre kwiaty zaczynają się zapylać. Do tego momentu głównym celem nawożenia był rozwój silnego systemu korzeniowego i masy liściowej. Od teraz priorytet się zmienia: najważniejsze staje się utrzymanie kwitnienia i prawidłowe zawiązywanie owoców.
W tym okresie nadal potrzebny jest azot, ale już nie w tak wysokiej dawce jak przed kwitnieniem. Zbyt mocne nawożenie azotowe na starcie kwitnienia prowadzi do:
- bujnego, „mięsistego” wzrostu liści kosztem kwiatów,
- opóźnienia zawiązywania pierwszych gron,
- większej podatności na choroby (miękkie, soczyste tkanki).
Dlatego w schemacie nawożenia pomidorów w szklarni od początku kwitnienia przesuwa się akcent z N na P i K, przy zachowaniu rozsądnego, ale nie zerowego poziomu azotu.
Rola fosforu i boru w zawiązywaniu owoców
Na tym etapie fosfor odpowiada za:
- prawidłowy rozwój systemu korzeniowego,
- procesy energetyczne w komórkach (ATP),
- tworzenie zawiązków owoców i nasion.
Niedobór fosforu w okresie kwitnienia daje charakterystyczne objawy: fioletowawe lub ciemnozielone liście, zahamowanie wzrostu, słabe zawiązywanie kwiatów. W szklarni zwykle nie chodzi o brak fosforu w podłożu, ale o jego gorszą dostępność przy zbyt niskiej temperaturze gleby lub zbyt wysokim pH.
Drugim kluczowym pierwiastkiem jest bor. To on odpowiada za prawidłowe zapylenie, kiełkowanie pyłku i rozwój zawiązków. Przy jego braku kwiaty mogą opadać, a pierwsze zawiązki zamierać. W praktyce w okresie od początku kwitnienia:
- podaje się nawozy dolistne z borem (często w mieszankach z wapniem i mikroelementami),
- unika się silnych wahań wilgotności i temperatury, które zaburzają zapylenie.
Przykładowy schemat nawożenia w fazie początku kwitnienia
W warunkach amatorskich, przy uprawie w szklarni w gruncie, można zastosować prosty schemat:
- Co 7–10 dni podlewanie nawozem wieloskładnikowym NPK z przewagą fosforu i potasu (np. 12-12-36 lub 10-15-30) w dawce zalecanej przez producenta, często łączonej z podlewaniem.
- 1–2 razy w tym okresie oprysk dolistny nawozem z borem (często w zestawie z wapniem i cynkiem), najlepiej wieczorem lub w pochmurny dzień.
- Korekta azotu – jeśli liście są jasnozielone i wzrost zbyt słaby, jednorazowo można podać niewielką dawkę nawozu azotowego (np. saletra wapniowa), ale wyłącznie w połączeniu z pozostałymi składnikami.
W intensywnej szklarniowej uprawie zawodowej dawki dobiera się według przewodności roztworu (EC), ale przy uprawie hobbystycznej wystarczy trzymać się zasady: lepiej dać nieco mniej nawozu, za to regularnie, niż „przepalić” rośliny nadmiarem składników w jednym podlewaniu.
Etap II: nawożenie pomidorów w szklarni w fazie wiązania owoców
Przejście na wysokopotasowe nawożenie
Kiedy pierwsze grona są już zawiązane i owoce zaczynają rosnąć, pomidory intensywnie zużywają potas. To moment, w którym nawożenie pomidorów w szklarni musi wyraźnie przejść na formuły wysokopotasowe. Potas odpowiada za:
- transport cukrów i asymilatów z liści do owoców,
- regulację gospodarki wodnej,
- wybarwienie i smak owoców,
- odporność na stres (susza, upał).
Przy jego niedoborze owoce są mniejsze, gorzej wybarwione, często wodniste i mniej słodkie. Na liściach pojawiają się nekrozy i zasychanie brzegów, zaczynając od starszych liści. Jeśli takie objawy pojawią się w szklarni, oznacza to, że trzeba pilnie skorygować schemat nawożenia i dołożyć potasu w formie dostosowanej do typu podłoża.
Kontrola azotu, aby nie „przepchać” liści kosztem owoców
W fazie wiązania i wzrostu owoców azot musi być utrzymany na umiarkowanym poziomie. Zbyt mocne nawożenie azotowe powoduje, że rośliny:
- „idą w liść” – grube łodygi, wielkie liście, mało gron,
- tworzą dużo „wilków” (pędów bocznych), które trzeba intensywnie ogławiać,
- opóźniają dojrzewanie owoców,
- są bardziej podatne na choroby (zwłaszcza szara pleśń).
W praktyce nawożenie pomidorów w szklarni powinno w tej fazie opierać się na nawozach wieloskładnikowych z wyraźną przewagą K nad N. Przykładowo, jeśli wcześniej stosowano nawóz typu 15-15-15, to w okresie wiązania owoców warto przejść na 12-12-36 lub podobną proporcję.
Znaczenie wapnia i magnezu w budowie owoców
Od fazy wiązania owoców bardzo wyraźnie rośnie znaczenie dwóch pierwiastków: wapnia (Ca) i magnezu (Mg).
Wapń odpowiada za:
- stabilność ścian komórkowych,
- odporność na pękanie owoców,
- ograniczenie tzw. suchej zgnilizny wierzchołkowej.
W szklarni sucha zgnilizna wierzchołkowa jest jedną z najczęstszych „kar” za złą gospodarkę wodno-nawozową. Najczęściej przyczyną nie jest brak wapnia w podłożu, ale zaburzone pobieranie Ca wskutek skoków wilgotności i zasolenia, a także nadmiaru potasu lub amonu. Dlatego wapń najlepiej podawać w formie saletry wapniowej przez podlewanie lub w opryskach dolistnych, zawsze z umiarem i w połączeniu z kontrolą podlewania.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak często nawozić pomidory w szklarni od początku kwitnienia?
W amatorskiej uprawie szklarniowej pomidory od początku kwitnienia najczęściej nawozi się co 7–10 dni nawozem wieloskładnikowym NPK rozpuszczonym w wodzie. Ważne, aby nie przekraczać dawek podanych przez producenta i łączyć nawożenie z regularnym podlewaniem, a nie podawać koncentratu na przesuszoną glebę.
W uprawach intensywnych z fertygacją stosuje się bardzo rozcieńczony roztwór nawozu przy każdym nawadnianiu. W warunkach domowych lepiej sprawdza się zasada: mniejsza dawka, ale częściej, zamiast „szokowych” jednorazowych dawek.
Jaki nawóz NPK jest najlepszy do pomidorów w szklarni w czasie kwitnienia i zawiązywania owoców?
Od początku kwitnienia do zawiązywania owoców warto stosować nawozy NPK z wyraźną przewagą fosforu i potasu nad azotem, np. 10-15-30, 12-12-36 lub podobne formulacje „na kwitnienie i owocowanie”. Azot powinien być nadal obecny, ale nie może dominować, bo roślina pójdzie w liście kosztem kwiatów i owoców.
W fazie intensywnego plonowania udział potasu jeszcze wzrasta, a azot utrzymuje się na umiarkowanym poziomie. Dodatkowo trzeba regularnie dostarczać wapń, magnez i mikroelementy – czy to w postaci osobnych nawozów, czy złożonych mieszanek do pomidorów.
Czym różni się nawożenie pomidorów w szklarni od nawożenia w gruncie?
W szklarni pomidory rosną szybciej, dłużej plonują i rosną gęściej, dlatego zużywają więcej składników pokarmowych niż w gruncie. Jednocześnie deszcz nie wypłukuje nawozów, więc łatwiej o zasolenie podłoża i przenawożenie, zwłaszcza azotem oraz solami potasu.
W tunelu lub szklarni nawożenie trzeba ściśle powiązać z podlewaniem, temperaturą i wietrzeniem. Zbyt suche, gorące powietrze przyspiesza pobieranie soli, natomiast zbyt wysoka wilgotność ogranicza transpirację i pobór składników, mimo ich obecności w podłożu. W efekcie potrzebny jest bardziej precyzyjny, etapowy schemat nawożenia niż w uprawie „pod chmurką”.
Jakie znaczenie ma bor i wapń w nawożeniu pomidorów w szklarni?
Bor jest kluczowy w okresie kwitnienia: odpowiada za prawidłowe zapylenie, kiełkowanie pyłku i rozwój zawiązków owoców. Przy jego niedoborze kwiaty i młode zawiązki mogą masowo opadać. Dlatego od początku kwitnienia zaleca się 1–2 opryski dolistne nawozami z borem (często połączonym z wapniem i mikroelementami).
Wapń z kolei ma ogromne znaczenie w fazie wzrostu i dojrzewania owoców – jego brak powoduje suchą zgniliznę wierzchołkową, pękanie owoców i gorszą trwałość pomidorów. W szklarni zwykle nie wystarczy sam wapń z podłoża, dlatego warto stosować nawozy wapniowe (doglebowo i/lub dolistnie), pilnując przy tym, by nie przesadzić z potasem, który utrudnia pobieranie wapnia.
Jak podlewać pomidory w szklarni, żeby nie przepalić ich nawozem?
Najbezpieczniej jest utrzymywać zasadę „mało, ale często” – zarówno przy podlewaniu, jak i przy podawaniu nawozów. Zasilanie nawozem powinno odbywać się zawsze na lekko wilgotne podłoże, nigdy na całkowicie przesuszoną glebę, bo to grozi przypaleniem korzeni i zasoleniem strefy korzeniowej.
W praktyce dobrze działa schemat, w którym:
- 1–2 podlewania wykonuje się samą wodą,
- co 3. podlewanie zawiera nawóz w zalecanym rozcieńczeniu,
- przy dużych upałach roztwór nawozu dodatkowo się rozcieńcza, a podlewa częściej.
Dzięki temu stężenie soli w podłożu pozostaje stabilniejsze.
Jak rozpoznać, że pomidory w szklarni są przenawożone lub mają niedobory?
Przenawożenie, szczególnie azotem i solami, objawia się m.in.: bardzo bujnym, „mięsistym” wzrostem liści, ciemnozieloną barwą, grubymi łodygami, opóźnionym kwitnieniem i zawiązywaniem gron, a także nekrozami brzegów liści przy silnym zasoleniu. Z czasem rośliny mogą być bardziej podatne na choroby.
Niedobory składników w szklarni bywają podstępne, bo mogą wynikać nie z braku nawozu, ale ze zbyt niskiej lub zbyt wysokiej wilgotności i temperatury, które blokują pobieranie. Typowe objawy to m.in.:
- fioletowawe, ciemnozielone liście i zahamowanie wzrostu (niedobór fosforu),
- chlorozy między nerwami, zasychanie brzegów liści (problemy z potasem, magnezem, wapniem),
- opadanie kwiatów i słabe zawiązywanie (brak boru, stres wodny i termiczny).
W takich sytuacjach, oprócz korekty nawożenia, trzeba też poprawić podlewanie i wietrzenie szklarni.
Esencja tematu
- Nawożenie pomidorów w szklarni musi być intensywniejsze i precyzyjniejsze niż w gruncie, bo rośliny rosną szybciej, plonują dłużej i mają większe zapotrzebowanie na składniki.
- Warunki szklarni (temperatura, wilgotność, wentylacja) silnie wpływają na transpirację i pobieranie składników – nawet przy „dobrym” nawożeniu mogą pojawić się objawy niedoborów lub przenawożenia.
- Kluczowy okres to faza od kwitnienia do zbiorów, kiedy pomidory szczególnie potrzebują fosforu, potasu, wapnia, magnezu i mikroelementów, a udział azotu powinien być kontrolowany, by nie forsować liści kosztem owoców.
- Od początku kwitnienia do intensywnego plonowania stopniowo zmienia się bilans NPK: początkowo więcej azotu (bez dominacji nad potasem), później wyraźna przewaga potasu przy stałym dopływie wapnia i magnezu.
- Rodzaj podłoża (gleba, torf, kokos, wełna mineralna, worki, donice) decyduje o strategii nawożenia, bo różni się pojemnością sorpcyjną i zdolnością buforowania błędów w dawkach nawozów.
- Nawożenie w szklarni musi być ściśle powiązane z podlewaniem: lepszy jest system „mało, ale często”, unikanie nawożenia na przesuszone podłoże i kontrola zasolenia niż rzadkie, obfite zasilanie.
- Skuteczny schemat nawożenia opiera się na etapach rozwoju gron (kwitnienie, zawiązywanie, dojrzewanie), a nie na przypadkowym dodawaniu nawozu przy każdym podlewaniu.






