Nawożenie pomidorów w szklarni: schemat od kwitnienia do zbiorów

0
11
Rate this post

Dlaczego nawożenie pomidorów w szklarni wygląda inaczej niż w gruncie

Specyfika uprawy szklarniowej a zapotrzebowanie na składniki

Pomidory w szklarni rosną w warunkach sztucznie „podkręconych”: wyższa temperatura, mniejsza wymiana powietrza, gęstsze nasadzenia i często dłuższy okres plonowania. W takich warunkach tempo wzrostu i zużycie składników pokarmowych jest wyraźnie większe niż w uprawie gruntowej. Roślina szybciej przechodzi kolejne fazy: od kwitnienia, przez zawiązywanie, aż po dojrzewanie owoców – a każda z nich ma inne wymagania pokarmowe.

Szklarnia ogranicza również wypłukiwanie składników deszczem, ale za to wszystko, co podajemy w nawozach, zostaje w systemie korzeniowym i podłożu. Łatwo więc zarówno o niedobory, jak i o przenawożenie, zwłaszcza azotem i solami. Dlatego tak istotny jest dobrze przemyślany schemat nawożenia pomidorów w szklarni – rozpisany od pierwszego kwiatostanu aż po ostatnie zbiory.

Różnice w transpiracji i pobieraniu wody

W szklarni inaczej kształtuje się wilgotność powietrza, intensywność promieniowania oraz ruch powietrza. Pomidory transpirują inaczej niż w otwartym gruncie, co przekłada się na tempo pobierania wody i składników rozpuszczonych w roztworze glebowym. Zbyt suche powietrze i wysoka temperatura mogą przyspieszyć pobieranie soli z podłoża, a to podnosi ryzyko zasolenia i uszkodzenia korzeni.

Przy zbyt dużej wilgotności powietrza roślina ogranicza parowanie, a tym samym pobór składników, nawet jeśli w glebie wszystko jest dostępne. Efekt? Na liściach zaczynają się objawy niedoborów (np. chlorozy, zasychanie brzegów liści), choć teoretycznie „nawożenie jest w porządku”. W szklarni trzeba więc ściślej zgrywać nawożenie z podlewaniem, wietrzeniem i temperaturą.

Dlaczego kluczowe są etapy: od kwitnienia do zbiorów

Od pierwszego kwiatostanu roślina wchodzi w okres intensywnego wysiłku: zawiązuje owoce, buduje ich masę, syntetyzuje cukry i związki smakowe. To czas, kiedy pomidor ma najwyższe zapotrzebowanie na fosfor, potas, wapń i mikroelementy. Azot nadal jest potrzebny, ale jego rola i proporcje wobec potasu się zmieniają, aby nie pchać rośliny w zbyt bujny wzrost liści kosztem owoców.

Właśnie w tej fazie niewłaściwe nawożenie najczęściej odbija się na plonie: opadanie kwiatów, słabe zawiązywanie, sucha zgnilizna wierzchołków owoców, pękanie skórki, mały kaliber, mdły smak. Dlatego schemat nawożenia pomidorów w szklarni warto oprzeć na konkretnych etapach rozwoju grona, a nie na losowym „dolewaniu” nawozów przy każdym podlewaniu.

Kobieta w szklarni siedzi wśród krzaków dojrzewających pomidorów
Źródło: Pexels | Autor: cottonbro studio

Podstawowe zasady nawożenia pomidorów w szklarni od kwitnienia

Bilans NPK i mikroelementów – punkt wyjścia

Od kwitnienia aż do zbiorów nawożenie pomidorów w szklarni opiera się na równowadze między trzema głównymi makroskładnikami: N (azot), P (fosfor), K (potas) oraz stałym dostarczaniu wapnia, magnezu i mikroelementów (bor, mangan, żelazo, cynk, miedź, molibden). Schematowo można przyjąć, że:

  • na początku kwitnienia utrzymuje się jeszcze wyższy udział azotu, ale nie dominuje on nad potasem,
  • od zawiązywania owoców zwiększa się udział potasu, a azot utrzymuje na umiarkowanym poziomie,
  • w fazie intensywnego plonowania potas staje się składnikiem dominującym, wspieranym przez wapń i magnez.

Do fertygacji w szklarni najczęściej stosuje się nawozy wieloskładnikowe z dopasowanym stosunkiem N:P:K (np. 15-5-30, 12-12-36), uzupełniane odrębnymi nawozami wapniowymi i magnezowymi. W uprawie amatorskiej, bez instalacji fertygacyjnej, można korzystać z nawozów krystalicznych rozpuszczanych w konewce lub z dobrych nawozów płynnych do pomidorów, pamiętając jednak o regule mniejszej dawki, ale częściej.

Podłoże jako „magazyn” i „bufor” nawożenia

Inaczej prowadzi się schemat nawożenia pomidorów w szklarni w gruncie, inaczej w workach z podłożem, a jeszcze inaczej w donicach czy stołach uprawowych. Każdy system ma inną pojemność sorpcyjną i zdolność magazynowania składników. Podłoża torfowe, kokosowe czy wełna mineralna szybko reagują na każdy ruch nawozowy: mała pomyłka w stężeniu roztworu może od razu odbić się na roślinie.

Gleba ogrodowa jest bardziej „wyrozumiała”, ale jeśli nie została wcześniej dobrze zasilona materią organiczną i nawozami podstawowymi, same nawozy płynne w sezonie mogą nie wystarczyć. Dlatego zanim przejdzie się do szczegółowego schematu nawożenia od kwitnienia do zbiorów, trzeba mieć solidny fundament w postaci przygotowanego podłoża.

Podlewanie a koncentracja nawozów

W szklarni woda jest nośnikiem nawozów. Zbyt rzadkie, ale obfite podlewanie prowadzi do skoków zasolenia, natomiast system „mało, ale często” pozwala utrzymać stabilny poziom składników w strefie korzeni. Przy każdym podawaniu nawozów trzeba zadać sobie dwa pytania: jaka jest aktualna wilgotność podłoża i jaki był ostatni termin nawożenia. Podawanie nawozu na przesuszoną glebę to prosty przepis na przypalenie korzeni.

W praktyce dobrze sprawdza się zasada, że zasilanie nawozem łączy się z co drugim lub trzecim podlewaniem, w zależności od fazy rozwoju i typu nawozu. W uprawie intensywnej z fertygacją rośliny dostają bardzo rozcieńczony roztwór przy każdym nawadnianiu, ale w warunkach amatorskich lepiej zachować większy odstęp i wykorzystywać nieco wyższe stężenia, za to kontrolowane.

Zielone krzaki pomidorów rosnące w szklarni
Źródło: Pexels | Autor: Anna Tarazevich

Etap I: nawożenie pomidorów od początku kwitnienia

Moment przejścia z nawożenia „na wzrost” na nawożenie „na kwiat”

Początek kwitnienia to chwila, gdy pierwszy kwiatostan jest w pełni rozwinięty, a niektóre kwiaty zaczynają się zapylać. Do tego momentu głównym celem nawożenia był rozwój silnego systemu korzeniowego i masy liściowej. Od teraz priorytet się zmienia: najważniejsze staje się utrzymanie kwitnienia i prawidłowe zawiązywanie owoców.

W tym okresie nadal potrzebny jest azot, ale już nie w tak wysokiej dawce jak przed kwitnieniem. Zbyt mocne nawożenie azotowe na starcie kwitnienia prowadzi do:

  • bujnego, „mięsistego” wzrostu liści kosztem kwiatów,
  • opóźnienia zawiązywania pierwszych gron,
  • większej podatności na choroby (miękkie, soczyste tkanki).

Dlatego w schemacie nawożenia pomidorów w szklarni od początku kwitnienia przesuwa się akcent z N na P i K, przy zachowaniu rozsądnego, ale nie zerowego poziomu azotu.

Rola fosforu i boru w zawiązywaniu owoców

Na tym etapie fosfor odpowiada za:

  • prawidłowy rozwój systemu korzeniowego,
  • procesy energetyczne w komórkach (ATP),
  • tworzenie zawiązków owoców i nasion.

Niedobór fosforu w okresie kwitnienia daje charakterystyczne objawy: fioletowawe lub ciemnozielone liście, zahamowanie wzrostu, słabe zawiązywanie kwiatów. W szklarni zwykle nie chodzi o brak fosforu w podłożu, ale o jego gorszą dostępność przy zbyt niskiej temperaturze gleby lub zbyt wysokim pH.

Drugim kluczowym pierwiastkiem jest bor. To on odpowiada za prawidłowe zapylenie, kiełkowanie pyłku i rozwój zawiązków. Przy jego braku kwiaty mogą opadać, a pierwsze zawiązki zamierać. W praktyce w okresie od początku kwitnienia:

  • podaje się nawozy dolistne z borem (często w mieszankach z wapniem i mikroelementami),
  • unika się silnych wahań wilgotności i temperatury, które zaburzają zapylenie.
Przeczytaj również:  Szklarnia jako miejsce relaksu – stwórz swoją oazę zieleni

Przykładowy schemat nawożenia w fazie początku kwitnienia

W warunkach amatorskich, przy uprawie w szklarni w gruncie, można zastosować prosty schemat:

  1. Co 7–10 dni podlewanie nawozem wieloskładnikowym NPK z przewagą fosforu i potasu (np. 12-12-36 lub 10-15-30) w dawce zalecanej przez producenta, często łączonej z podlewaniem.
  2. 1–2 razy w tym okresie oprysk dolistny nawozem z borem (często w zestawie z wapniem i cynkiem), najlepiej wieczorem lub w pochmurny dzień.
  3. Korekta azotu – jeśli liście są jasnozielone i wzrost zbyt słaby, jednorazowo można podać niewielką dawkę nawozu azotowego (np. saletra wapniowa), ale wyłącznie w połączeniu z pozostałymi składnikami.

W intensywnej szklarniowej uprawie zawodowej dawki dobiera się według przewodności roztworu (EC), ale przy uprawie hobbystycznej wystarczy trzymać się zasady: lepiej dać nieco mniej nawozu, za to regularnie, niż „przepalić” rośliny nadmiarem składników w jednym podlewaniu.

Etap II: nawożenie pomidorów w szklarni w fazie wiązania owoców

Przejście na wysokopotasowe nawożenie

Kiedy pierwsze grona są już zawiązane i owoce zaczynają rosnąć, pomidory intensywnie zużywają potas. To moment, w którym nawożenie pomidorów w szklarni musi wyraźnie przejść na formuły wysokopotasowe. Potas odpowiada za:

  • transport cukrów i asymilatów z liści do owoców,
  • regulację gospodarki wodnej,
  • wybarwienie i smak owoców,
  • odporność na stres (susza, upał).

Przy jego niedoborze owoce są mniejsze, gorzej wybarwione, często wodniste i mniej słodkie. Na liściach pojawiają się nekrozy i zasychanie brzegów, zaczynając od starszych liści. Jeśli takie objawy pojawią się w szklarni, oznacza to, że trzeba pilnie skorygować schemat nawożenia i dołożyć potasu w formie dostosowanej do typu podłoża.

Kontrola azotu, aby nie „przepchać” liści kosztem owoców

W fazie wiązania i wzrostu owoców azot musi być utrzymany na umiarkowanym poziomie. Zbyt mocne nawożenie azotowe powoduje, że rośliny:

  • „idą w liść” – grube łodygi, wielkie liście, mało gron,
  • tworzą dużo „wilków” (pędów bocznych), które trzeba intensywnie ogławiać,
  • opóźniają dojrzewanie owoców,
  • są bardziej podatne na choroby (zwłaszcza szara pleśń).

W praktyce nawożenie pomidorów w szklarni powinno w tej fazie opierać się na nawozach wieloskładnikowych z wyraźną przewagą K nad N. Przykładowo, jeśli wcześniej stosowano nawóz typu 15-15-15, to w okresie wiązania owoców warto przejść na 12-12-36 lub podobną proporcję.

Znaczenie wapnia i magnezu w budowie owoców

Od fazy wiązania owoców bardzo wyraźnie rośnie znaczenie dwóch pierwiastków: wapnia (Ca) i magnezu (Mg).

Wapń odpowiada za:

  • stabilność ścian komórkowych,
  • odporność na pękanie owoców,
  • ograniczenie tzw. suchej zgnilizny wierzchołkowej.

W szklarni sucha zgnilizna wierzchołkowa jest jedną z najczęstszych „kar” za złą gospodarkę wodno-nawozową. Najczęściej przyczyną nie jest brak wapnia w podłożu, ale zaburzone pobieranie Ca wskutek skoków wilgotności i zasolenia, a także nadmiaru potasu lub amonu. Dlatego wapń najlepiej podawać w formie saletry wapniowej przez podlewanie lub w opryskach dolistnych, zawsze z umiarem i w połączeniu z kontrolą podlewania.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak często nawozić pomidory w szklarni od początku kwitnienia?

W amatorskiej uprawie szklarniowej pomidory od początku kwitnienia najczęściej nawozi się co 7–10 dni nawozem wieloskładnikowym NPK rozpuszczonym w wodzie. Ważne, aby nie przekraczać dawek podanych przez producenta i łączyć nawożenie z regularnym podlewaniem, a nie podawać koncentratu na przesuszoną glebę.

W uprawach intensywnych z fertygacją stosuje się bardzo rozcieńczony roztwór nawozu przy każdym nawadnianiu. W warunkach domowych lepiej sprawdza się zasada: mniejsza dawka, ale częściej, zamiast „szokowych” jednorazowych dawek.

Jaki nawóz NPK jest najlepszy do pomidorów w szklarni w czasie kwitnienia i zawiązywania owoców?

Od początku kwitnienia do zawiązywania owoców warto stosować nawozy NPK z wyraźną przewagą fosforu i potasu nad azotem, np. 10-15-30, 12-12-36 lub podobne formulacje „na kwitnienie i owocowanie”. Azot powinien być nadal obecny, ale nie może dominować, bo roślina pójdzie w liście kosztem kwiatów i owoców.

W fazie intensywnego plonowania udział potasu jeszcze wzrasta, a azot utrzymuje się na umiarkowanym poziomie. Dodatkowo trzeba regularnie dostarczać wapń, magnez i mikroelementy – czy to w postaci osobnych nawozów, czy złożonych mieszanek do pomidorów.

Czym różni się nawożenie pomidorów w szklarni od nawożenia w gruncie?

W szklarni pomidory rosną szybciej, dłużej plonują i rosną gęściej, dlatego zużywają więcej składników pokarmowych niż w gruncie. Jednocześnie deszcz nie wypłukuje nawozów, więc łatwiej o zasolenie podłoża i przenawożenie, zwłaszcza azotem oraz solami potasu.

W tunelu lub szklarni nawożenie trzeba ściśle powiązać z podlewaniem, temperaturą i wietrzeniem. Zbyt suche, gorące powietrze przyspiesza pobieranie soli, natomiast zbyt wysoka wilgotność ogranicza transpirację i pobór składników, mimo ich obecności w podłożu. W efekcie potrzebny jest bardziej precyzyjny, etapowy schemat nawożenia niż w uprawie „pod chmurką”.

Jakie znaczenie ma bor i wapń w nawożeniu pomidorów w szklarni?

Bor jest kluczowy w okresie kwitnienia: odpowiada za prawidłowe zapylenie, kiełkowanie pyłku i rozwój zawiązków owoców. Przy jego niedoborze kwiaty i młode zawiązki mogą masowo opadać. Dlatego od początku kwitnienia zaleca się 1–2 opryski dolistne nawozami z borem (często połączonym z wapniem i mikroelementami).

Wapń z kolei ma ogromne znaczenie w fazie wzrostu i dojrzewania owoców – jego brak powoduje suchą zgniliznę wierzchołkową, pękanie owoców i gorszą trwałość pomidorów. W szklarni zwykle nie wystarczy sam wapń z podłoża, dlatego warto stosować nawozy wapniowe (doglebowo i/lub dolistnie), pilnując przy tym, by nie przesadzić z potasem, który utrudnia pobieranie wapnia.

Jak podlewać pomidory w szklarni, żeby nie przepalić ich nawozem?

Najbezpieczniej jest utrzymywać zasadę „mało, ale często” – zarówno przy podlewaniu, jak i przy podawaniu nawozów. Zasilanie nawozem powinno odbywać się zawsze na lekko wilgotne podłoże, nigdy na całkowicie przesuszoną glebę, bo to grozi przypaleniem korzeni i zasoleniem strefy korzeniowej.

W praktyce dobrze działa schemat, w którym:

  • 1–2 podlewania wykonuje się samą wodą,
  • co 3. podlewanie zawiera nawóz w zalecanym rozcieńczeniu,
  • przy dużych upałach roztwór nawozu dodatkowo się rozcieńcza, a podlewa częściej.

Dzięki temu stężenie soli w podłożu pozostaje stabilniejsze.

Jak rozpoznać, że pomidory w szklarni są przenawożone lub mają niedobory?

Przenawożenie, szczególnie azotem i solami, objawia się m.in.: bardzo bujnym, „mięsistym” wzrostem liści, ciemnozieloną barwą, grubymi łodygami, opóźnionym kwitnieniem i zawiązywaniem gron, a także nekrozami brzegów liści przy silnym zasoleniu. Z czasem rośliny mogą być bardziej podatne na choroby.

Niedobory składników w szklarni bywają podstępne, bo mogą wynikać nie z braku nawozu, ale ze zbyt niskiej lub zbyt wysokiej wilgotności i temperatury, które blokują pobieranie. Typowe objawy to m.in.:

  • fioletowawe, ciemnozielone liście i zahamowanie wzrostu (niedobór fosforu),
  • chlorozy między nerwami, zasychanie brzegów liści (problemy z potasem, magnezem, wapniem),
  • opadanie kwiatów i słabe zawiązywanie (brak boru, stres wodny i termiczny).

W takich sytuacjach, oprócz korekty nawożenia, trzeba też poprawić podlewanie i wietrzenie szklarni.

Esencja tematu

  • Nawożenie pomidorów w szklarni musi być intensywniejsze i precyzyjniejsze niż w gruncie, bo rośliny rosną szybciej, plonują dłużej i mają większe zapotrzebowanie na składniki.
  • Warunki szklarni (temperatura, wilgotność, wentylacja) silnie wpływają na transpirację i pobieranie składników – nawet przy „dobrym” nawożeniu mogą pojawić się objawy niedoborów lub przenawożenia.
  • Kluczowy okres to faza od kwitnienia do zbiorów, kiedy pomidory szczególnie potrzebują fosforu, potasu, wapnia, magnezu i mikroelementów, a udział azotu powinien być kontrolowany, by nie forsować liści kosztem owoców.
  • Od początku kwitnienia do intensywnego plonowania stopniowo zmienia się bilans NPK: początkowo więcej azotu (bez dominacji nad potasem), później wyraźna przewaga potasu przy stałym dopływie wapnia i magnezu.
  • Rodzaj podłoża (gleba, torf, kokos, wełna mineralna, worki, donice) decyduje o strategii nawożenia, bo różni się pojemnością sorpcyjną i zdolnością buforowania błędów w dawkach nawozów.
  • Nawożenie w szklarni musi być ściśle powiązane z podlewaniem: lepszy jest system „mało, ale często”, unikanie nawożenia na przesuszone podłoże i kontrola zasolenia niż rzadkie, obfite zasilanie.
  • Skuteczny schemat nawożenia opiera się na etapach rozwoju gron (kwitnienie, zawiązywanie, dojrzewanie), a nie na przypadkowym dodawaniu nawozu przy każdym podlewaniu.